Booxter – domowy bibliotekarz
Kiedy się posiada naprawdę obszerny księgozbiór, czasami nie ma się wyjścia i trzeba nabrać nawyków bibliotekarza. I to z kilku powodów.
Z jednej strony warto mieć pod ręką listę posiadanych książek, żeby nie kupić drugi raz tego samego tytułu. Nie raz zdarzyło mi się stać w księgarni z jakąś dobrą książką w ręku, którą warto by było mieć na półce, zastanawiając się jednocześnie, czy czytałem własny egzemplarz, czy może pożyczony od kogoś z przyjaciół i powinienem udać się do kasy, aby uzupełnić własną kolekcję. Z drugiej strony, pamięć ludzka jest zawodna i zdarzyć się może, iż książka pożyczona komuś nigdy do nas nie wróci. Wtedy doskonale przydaje się lista książek pożyczonych, na której łatwo sprawdzić, gdzie się podział zaginiony tom.
W moim przypadku odpowiednim programem, który rozwiązał powyższe problemy, okazał się program Booxter firmy Deep Prose Software. Argumentem, który przeważył nad ofertą konkurencji, była współpraca Booxtera z polskimi bazami danych o książkach w postaci Biblioteki Narodowej oraz internetowej księgarni InBook.pl. Dlaczego to takie ważne? Z powodu lenistwa.
Żeby baza danych o posiadanych książkach miała w ogóle sens, powinna zawierać odpowiednie informacje. Można się, oczywiście, ograniczyć jedynie do autora i tytułu, ale dla prawdziwego bibliofila to zdecydowanie zbyt mało. Niestety, wprowadzenie obszernych informacji, takich jak liczba stron, wydawnictwo, rodzaj oprawy, nazwisko tłumacza lub ilustratora i tak dalej, jest czasochłonne i zawsze brakowało mi cierpliwości, żeby wprowadzić do programu katalogującego te kilkanaście metrów bieżących książek w moim domu.
Współpraca z internetową bazą danych zdecydowanie ułatwia tę czynność. Wystarczy wprowadzić sam kod ISBN (International Standard Book Number), aby program po chwili automatycznie pobrał z sieci wszystkie dostępne dane, włącznie z ilustracją okładki. Brzmi świetnie, prawda? Problemem jest jednak to, że większość programów obsługuje jedynie zagraniczne bazy danych, najczęściej różne oddziały Amazona, w których próżno szukać polskich książek. Booxter jest jednym z nielicznych wyjątków, w których obsługa polskich baz danych nie tylko jest zaimplementowana, ale również działa. W innych programach, takich jak Books lub Bookpedia, mimo obietnic autorów, nie udało mi się automatycznie uzupełnić ani jednej książki. Books nie jest już rozwijany, więc jest to w miarę zrozumiałe (jakiś czas temu przeszliśmy w Polsce na długi ISBN), a Bookpedia korzysta z serwerów z39.50, których lista w Polsce nie jest zbyt obszerna. Z czasem może się to zmienić, jednak dziś króluje Booxter.
Obsługa tego programu jest niezwykle prosta. Zacząć należy od utworzenia na dysku pliku bazy danych, zwanego biblioteką. Tworząc go można wybrać jeden z czterech rodzajów katalogowanych mediów: książki, muzykę, filmy lub komiksy. Ponieważ sam używam Booxtera jedynie do katalogowania książek, skupię się na tym rodzaju biblioteki.
Po utworzeniu biblioteki od razu można zacząć wprowadzać do niej kolejne pozycje, jednak najpierw warto zajrzeć do preferencji programu. W dziale Szukanie znajduje się lista internetowych baz danych, które są wykorzystywane do automatycznego uzupełniania informacji o książkach, filmach, płytach lub albumach. Ponieważ w przypadku książek jest ich niemal trzydzieści, wyłączenie tych baz, z których nie będzie się korzystało, znacznie przyspiesza wyszukiwanie.
Cała procedura wprowadzania informacji o książce sprowadza się do wpisania jej kodu ISBN w odpowiednie pole i kliknięcia w przycisk Szukaj. Program łączy się kolejno z bazami danych i wyszukuje dostępne informacje. A gdyby ktoś chciał sobie sprawę jeszcze bardziej ułatwić, można skorzystać z wbudowanego skanera kodów kreskowych. Na ekranie pojawi się okno podglądu widoku z wbudowanej kamery iSight, które pozwala ustawić w jej polu widzenia kod kreskowy książki. Po chwili program odczytuje numer ISBN i zaczyna wyszukiwanie, wprowadzając do biblioteki nową pozycję. I tak trzeba postąpić kolejno ze wszystkimi książkami z kolekcji.
Uczciwie muszę uprzedzić, że nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Niestety, części książek nie ma w żadnej z baz danych, nawet Biblioteki Narodowej, szczególnie kiedy są to rzadkie wydania bibliofilskie. Natomiast książki starsze, które nie są dostępne w księgarni, często nie posiadają dostępnej ilustracji okładki. W takich przypadkach nie pozostaje nic innego jak ręczne wprowadzenie poszczególnych informacji.
Kiedy książki są już automatycznie wprowadzone do biblioteki, można ręcznie uzupełnić informacje o nich, na przykład pola „Przeczytana” lub „Z autografem”. Można również przypisać książce słowa kluczowe, które ułatwiają później ich wyszukiwanie. Wreszcie można dodać do książki informacje o wypożyczeniu, a więc kto, kiedy i na jak długo. Uzupełnienie tych danych jest o tyle przydatne, że program został wyposażony w inteligentne listy, przypominające inteligentne listy odtwarzania z iTunes. Wystarczy zdefiniować warunki, a program sam wypełni listę wszystkimi książkami, które, na przykład, nie zostały jeszcze przeczytane lub są po terminie zwrotu.
No dobrze, powiedzmy, że mamy już uzupełnioną listę, utworzone inteligentne listy, ale przydałoby się z tym zrobić coś więcej. Booxter został wyposażony w całkiem spore możliwości eksportu, począwszy od plików tekstowych, przez XML, aż po HTML, który można umieścić na naszej stronie internetowej. Istnieje również możliwość utworzenia specjalnej strony HTML, która będzie specjalnie przystosowana do przeglądania w iPhonie. A jeżeli ktoś jest posiadaczem klasycznego iPoda z notatkami, bez problemu można całą naszą bibliotekę wyeksportować do tego urządzenia. Jak znalazł w trakcie zakupów.
Tak naprawdę jedynym minusem Booxtera jest jego cena. Program kosztuje prawie 50 USD, co może nie jest sumą zawrotną, jednak znacznie wyższą niż ceny programów konkurencyjnych (Books jest darmowy, Bookpedia to 18 USD, a Delicious Library to wydatek 40 USD). Na korzyść Booxtera przemawia jednak fakt, iż jest to jedyny program, który obsługuje polskie bazy danych nie tylko w teorii, ale również w praktyce.
(Tekst pochodzi z magazynu Moje Jabłuszko ze stycznia 2010 roku)
Podobne wpisy:
- Apple Mac OS X 10.6 Snow Leopard dostępny od 28 sierpnia Apple poinformowało właśnie oficjalnie, że nowa wersja systemu Mac...
- Aktualizacja iTunes 9.1 W uaktualnieniach systemowych znajdziecie iTunes w wersji 9.1 wśród zmian...
- iPhone Backup Extractor Program iTunes w czasie synchronizacji wykonuje także kopię zapasową iPhone...
- iPhone Backup Extractor Program iTunes w czasie synchronizacji wykonuje także kopię zapasową iPhone...
- Programy polskich telewizji w EyeTV EyeTV to program dołączany do wielu tunerów telewizyjnych współpracujących...























Wydania starsze w ogóle nie mają kodu ISBN (najstarsze polskie książki z tym kodem, jakie posiadam, pochodzą z 1978r.) A Booxter, niestety, nie chce szukać wedle innych pól niż ISBN. Z mojego punktu widzenia to jedyna wada
ISBN w Polsce pojawił się dopiero w 1974 roku, a unormowany został osiem lat później. Faktem jest jednak, że przydałoby się wyszukiwanie po innych polach, bo czasem są też problemy z ISBN10/13.
Zostaw odpowiedź!
Newsletter
Reklama
Najnowsze komentarze
Archiwa
Kategorie
MacDyziowe historie Wywiady Konkursy aktualne Ankiety Praca Gry Foto Konkursy Przegląd prasy Extra Felietony Artykuły Promocje Bezpieczeństwo Inne Plotki Magazyn Z przymrużeniem oka Recenzje Wideo Szkolenia Tips & Tricks Imprezy MJ Poleca iPad iPod Apple Osprzęt Konkursy zakończone Aktualizacje iPhone iPhone/iPod/iPad Oprogramowanie Ważne Aktualności
Zaprzyjaźnione blogi
Najwyżej oceniane