Główna » Gry, Recenzje, iPhone

Ravensword: The Fallen King

27/02/2010 Jeden komentarz Autor: Piotr Chyliński

Budzisz się rankiem w nieznanym pokoju, zupełnie nie pamiętając, jak się tu znalazłeś, a na dodatek obok siebie widzisz niebrzydką nawet, jednak zupełnie obcą dziewczynę. Nie, to nie jest wstęp do wspomnień z poranka po sylwestrowej imprezie, lecz początek przygody w stylu magii i miecza.

Scenariusz wydanej przez Chillingo gry „Ravensword: The Fallen King” rzuca gracza w sam środek krainy, którą nawiedził siejący zło demon. Król z pobliskiego zamku zaginął wraz ze swoim dziedzicem, a po okolicy kręcą się różne niebezpieczne stwory z piekła rodem. Zadaniem głównego bohatera jest odkrycie prawdy o własnym pochodzeniu i pokonanie panoszącego się zła, do czego środkiem stanie się tytułowy miecz. Krótko mówiąc klasyka gatunku.

Niestety, „Ravensword: The Fallen King” nie jest grą udaną. Jej twórcy zupełnie zagubili proporcje składników niezbędnych do stworzenia dobrego tytułu RPG (Role-Playing Game). O ile zadbali o dość przyzwoity scenariusz i niezłą grafikę, o tyle rozwój postaci, niezwykle ważny element tego gatunku gier, zupełnie poszedł w odstawkę.

Przede wszystkim kolejne poziomy postaci, osiągane dzięki wykonywaniu kolejnych misji i rozprawianiu się z potworami, nie są w grze niczym więcej niż sposobem na uzupełnienie zdrowia. Wszystkie parametry, takiej jak siła, zręczność lub szczęście, ustawiane są automatycznie przez program, a gracz nie ma na nie żadnego wpływu. Nie istnieje również żaden system dodatkowych umiejętności, które można by było rozwijać według własnego uznania. Nawet czegoś tak podstawowego w grach RPG jak czary lub klasa postaci.

Podobnie potraktowano osprzęt, który można kupić w trakcie gry. Niewielka liczba broni, raptem dwa rodzaje zbroi i jeden rodzaj magicznej mikstury. Wyjątkowo nędznie. Co więcej broń i zbroje nie posiadają żadnych parametrów poza ceną. Jedynym sposobem sprawdzenia ich skuteczności, przykładowo czy miecz kowala jest lepszy od zwykłego miecza, pozostaje sprawdzenie ich w walce. Nie istnieją również żadne ograniczenia związane z parametrami postaci, takimi jak siła lub zręczność. Wystarczy, że stać ją na dany przedmiot, aby mogła go kupić i z niego korzystać.

Nie lepiej jest z artefaktami, które znajduje się w trakcie przemierzania świata „Ravensword: The Fallen King”. Można się wprawdzie natknąć na magiczne runy, pozwalające rzucać jakieś nie do końca określone czary bitewne, jednak znakomita większość odnajdywanych przedmiotów posiada jednorazowe zastosowanie lub jest jedynie trofeami. Plecak głównego bohatera bardzo szybko zaczyna przypominać kobiecą torebkę z pewnego dowcipu: brakuje w nim jedynie kolejnego plecaka, a znalezienie czegokolwiek jest mocno utrudnione.

Sama rozgrywka jest dość prosta, a może nawet zbyt prosta. Liczba zadań zlecanych głównemu bohaterowi przez inne postaci z gry nie jest imponująca. Zdecydowanie zabrakło większej liczby zadań pobocznych, nie związanych z głównym wątkiem historii, które ubarwiłyby trochę rozgrywkę.

Świat gry składa się z jedynie dziesięciu plansz, którym wprawdzie nie sposób odmówić urody, lecz trudno by było napisać, że są rozbudowane. Niemal żadnych tajemnych zakamarków, wszystko w zasięgu wzroku. Wejdź, przeszukaj, ubij wszystko, co się rusza i idź dalej. Nuda!

Kiedy napotka się już jakieś monstra, niemal nigdy nie występują w grupie, a walka sprowadza się do „tłucz, aż padnie”. Ewentualnie „strzelaj, aż padnie”, gdyż, poza bronią krótką, mamy do dyspozycji jeszcze łuk. Jedyną trudnością może być samo włączenie trybu walki, ponieważ wymaga ono kliknięcia w przeciwnika, a to nie zawsze działa. Czasem trzeba kilku powtórzeń, żeby program właściwie zareagował i podświetlił oponenta. Dosyć szybko dochodzi się również do etapu, kiedy większość przeciwników pada od pierwszego ciosu, co na dłuższą metę robi się mocno nużące.

Najgorsze wrażenie robi jednak finał gry. Nie będę go zdradzał, a napiszę jedynie, że jest nagły. Tak nagły, iż łatwo odnieść wrażenie, że scenariusz urywa się w środku historii. Kiedy pojawiły się napisy końcowe, przyszło mi do głowy, iż „Ravensword: The Fallen King” był pisany na szybko, jako wprawka do jakiejś większej produkcji. A szkoda, ponieważ gra posiada spory potencjał. Gdyby autorzy bardziej rozbudowali rozwój postaci i wątki poboczne, „Ravensword: The Fallen King” byłby grą naprawdę wartą polecenia. Teraz jest jedynie jedną z wielu niedopracowanych produkcji, które może będą warte polecenia przy wydaniu ich kolejnej wersji. Na razie jednak jeszcze na to za wcześnie, a szczególnie za cenę niemal czterech euro.

Budzisz się rankiem w nieznanym pokoju, zupełnie nie pamiętając, jak się tu znalazłeś, a na dodatek obok siebie widzisz niebrzydką nawet, jednak zupełnie obcą dziewczynę. Nie, to nie jest wstęp do wspomnień z poranka po sylwestrowej imprezie, lecz początek przygody w stylu magii i miecza. A szkoda. Może wspomnienia z poranka po imprezie byłyby ciekawsze.

Ravensword: The Fallen King
Wydawca: Chillingo Ltd
Cena: 3,99 euro
Strona produktu: http://itunes.apple.com/pl/app/ravensword-the-fallen-king/id335594384?mt=8

Ocena: 2/5



Podobne wpisy:

  1. Guerrilla Bob Guerrilla Bob, gra autorstwa Angry Mob Games, a wydana...
  2. I Dig It Expeditions Dobry pomysł na scenariusz gry może się okazać dla...
  3. Zmasowany efekt Mass Effect według definicji to fabularny RPG. Kompletnie nie...
  4. Pykadełka Zyngi Istnieje kategoria gier, nazywanych przeze mnie „pykadełkami”, których podstawową...
  5. Połlisz strajks bek Kilka dni temu pisaliśmy o premierze gry dla iPhone’a „Command&Conquer:...

bookmark bookmark bookmark bookmark
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (Brak ocen)
Loading ... Loading ...

Moje Jabłuszko na:
Moje Jabłuszko na Blip Moje Jabłuszko na Twitter Moje Jabłuszko na Facebook Moje Jabłuszko na YouTube

Jeden komentarz »

  • Dominik Łada napisał(a):

    ten koleś z ikony oraz ekranu początkowego przypomina mi młodego Seana Conneriego.

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten serwis obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com.