Główna » Artykuły, Ważne, iPhone

Ingerencja cieczy

15/02/2010 Komentarzy: 58 Autor: Piotr Chyliński

Od wielu miesięcy w polskiej części Internetu można obserwować wzbierającą falę skarg na działanie firmy Regenersis. Regenersis Warsaw jest polskim oddziałem korporacji Regenersis PLC, której filie rozsiane są po całym świecie, od Hong-Kongu po Wielką Brytanię, zajmującej się naprawą urządzeń elektronicznych wielu firm. Regenersis Warsaw jest również serwisem, który obsługuje naprawy gwarancyjne telefonów iPhone, sprzedawanych w polskich sieciach komórkowych Orange i Era. Uważna lektura informacji i skarg na działania tej firmy, zamieszczanych w na forach i blogach, ukazuje, iż nieodmiennie wiążą się one z tajemniczym określeniem „ingerencja cieczy”.

Schemat się powtarza

Przeglądając wpisy zamieszczane przez internautów, łatwo wyłowić powtarzający się schemat scenariusza zdarzeń. Zaczyna się od tego, że iPhone zaczyna szwankować, więc trafia do salonu operatora, w którego sieci został kupiony, w celu dokonania naprawy gwarancyjnej. Następnie jedzie z salonu do serwisu firmy Regenersis, skąd do właściciela telefonu wraca informacja, iż gwarancja jego urządzenia została anulowana z powodu owej „ingerencji cieczy”. Pomimo zapewnień właściciela iPhone’a, iż jego telefon nigdy nie był zalany, pozostaje mu naprawić swoje urządzenie odpłatnie w Regenersis lub dowolnym innym serwisie. Nawet nieautoryzowanym, bo przecież gwarancji i tak już nie ma. Czym jest jednak owa „ingerencja cieczy”?

Czerwień widzę, widzę czerwień

Większość osób, które się skarżą w Internecie na działanie firmy Regenersis, przekonana jest, iż ingerencja cieczy oznacza zalanie telefonu. W rzeczywistości jest to określenie, które oznacza jedynie zabarwienie na czerwono wskaźników zawilgocenia (LCI – Liquid Contact Indicator), znajdujących się w iPhonie. Podobne wskaźniki stosują również inni producenci elektroniki, aby łatwiej wychwycić urządzenia, które zostały uszkodzone na skutek używania w niewłaściwych warunkach.

W telefonie Apple umieszczono cztery takie wskaźniki: po jednym w gnieździe słuchawkowym i gnieździe docka, a także dwa na płycie głównej telefonu. Nie wdając się w szczegóły techniczne, owe wskaźniki pokryte są specjalną substancją, która po kontakcie z wodą zmienia kolor z białego na czerwony. Firma Apple zastrzega w warunkach użytkowania iPhone’a, iż może on być wykorzystywany przy wilgotności względnej powietrza od 5 do 95% bez kondensacji. Innymi słowy w tym zakresie wilgotności żaden wskaźnik nie powinien zmienić koloru. Jak udało mi się dowiedzieć, zgodnie z warunkami serwisowymi firmy Apple wystarczy zabarwienie jednego ze wskaźników, aby urządzenie zostało uznane z poddane ingerencji cieczy, a jego gwarancja została anulowana. I tak się właśnie dzieje z niektórymi telefonami trafiającymi do Regenersis na naprawy gwarancyjne.

Wskaźnik zawilgocenia w gnieździe słuchawkowym

Wskaźnik zawilgocenia w gnieździe słuchawkowym

Ten sam wskaźnik z oznakami zabarwienia

Ten sam wskaźnik z oznakami zabarwienia

Kto zalał mojego iPhone’a?

Skoro właściciel telefonu twierdzi, że iPhone nigdy nie miał kontaktu z wodą, nie był używany na deszczu ani nie wpadł w śnieg, pojawia się pytanie, kto w takim razie zalał urządzenie? Możliwych odpowiedzi jest kilka. Po pierwsze to sam właściciel, który na fali skarg innych osób próbuje zaoszczędzić kilkaset lub więcej złotych. Łudzenie się, że pośród skarżących się osób nie ma chociaż kilku takich przypadków graniczyłoby z naiwnością. Po drugie sam właściciel, który nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że podczas deszczu lub w śniegu wilgoć dostała się do wnętrza telefonu. Większość z nas stosuje pokrowce, lecz również większość z nich to pokrowce otwarte, z otworami na słuchawki i docka. Szczególnie w czasie mżawki nietrudno nałapać do gniazda słuchawkowego wody, tym bardziej że jego kształt przypomina probówkę. Wreszcie po trzecie, i to wskazanie jest najczęściej przedstawiane w Internecie, telefon zalewa pracownik serwisu, który, dzięki takiej praktyce, uzyskuje dla swojej firmy dodatkowe dochody z racji wymuszenia na właścicielu iPhone’a płatnej naprawy. Niestety, z wypowiedzi na forach i blogach, często bardzo emocjonalnych i pełnych słów, co najmniej, obelżywych, trudno wywnioskować, która z tych możliwości jest najbardziej prawdopodobna. Nie pomagają również same witryny internetowe, widzące w zaistniałej sytuacji jedynie łatwy sposób na podniesienie sobie oglądalności, więc podgrzewające i tak już napiętą atmosferę.

Ponieważ taki stan rzeczy trwa już od miesięcy, a nikt do tej pory nie próbował całej sprawy wyjaśnić, postanowiłem się zająć problemem „ingerencji cieczy” i spróbować tę sprawę wyjaśnić. Gdyby rzeczywiście potwierdziła się teza o celowym zalewaniu w serwisie telefonów objętych gwarancją, byłby to przecież prawdziwy skandal i praktyka, którą należy jak najszybciej ukrócić. W końcu od niedawna, ale również posiadam iPhone’a.

Co na to Apple

Poszukiwanie informacji rozpocząłem od miejsca najbardziej oczywistego, czyli od witryny firmy Apple. Konkretnie od stron dotyczących wsparcia iPhone’a w Polsce. Strona „iPhone Naprawa: często zadawane pytania” dość jasno precyzuje, iż jedyną drogą naprawy telefonów zakupionych w Polsce (i tylko w Polsce) jest oddanie ich do serwisu wskazanego przez odpowiedniego operatora, firmę Orange lub Era. Co więcej, strona ta wskazuje, że mimo objęcia telefonu 12-miesięczną „Ograniczoną gwarancją firmy Apple”, cała obsługa napraw gwarancyjnych i pogwarancyjnych została przez Apple przerzucona na operatorów. „Zgłoś się do operatora”, „skontaktuj się z operatorem” lub „informacji udzieli operator” to zwroty będące odpowiedzią na większość pytań na stronie.

Co na to Orange

Skoro tak radzi Apple, spróbowałem skontaktować się z naszymi operatorami. Na zadane pytania odpowiedziała mi tylko firma Orange, dzięki czemu mogłem zadać kilka pytań Wojciechowi Jabczyńskiemu, rzecznikowi prasowemu Grupy TP. Zapytałem, przede wszystkim, jak duża jest skala zjawiska „ingerencji cieczy” wśród klientów Orange. Mimo że liczba skarg w Internecie może sugerować, iż jest to zjawisko masowe, otrzymałem informację, że spośród reklamowanych telefonów iPhone około 16 procent ma anulowaną gwarancję z powodu ingerencji cieczy. Tylko i aż. Wobec wrażenia, jakie robi liczba skarg, wydaje się to liczbą niewielką, jednak przyjmując, że skala zjawiska jest podobna w sieci Era, z moich szacunków wynika, iż owe 16 procent może jednocześnie oznaczać nawet 200-250 osób miesięcznie w całym kraju, którym jest anulowana gwarancja ich telefonu.

Następne pytanie dotyczyło zasad obsługi gwarancyjnej. Wojciech Jabczyński powiedział, że obsługa reklamacji iPhonów sprzedanych przez Orange oraz Erę odbywa się zgodnie z procedurami Apple. Jednakże Apple nie otworzył w Polsce autoryzowanego serwisu iPhonów, a całą odpowiedzialność za zapewnienie obsługi serwisowej dla tych urządzeń przeniósł na operatorów komórkowych. Operatorzy natomiast, nie dysponując odpowiednim zapleczem technicznym, podjęli współpracę ze specjalistyczną firmą, którą w tym przypadku jest Regenersis. Umowy Operatorów z tą firmą obligują ją do postępowania zgodnie z procedurami Apple. Co więcej, mimo iż Apple twierdzi na swojej stronie, że ich telefony są objęte „Ograniczoną gwarancją firmy Apple”, w przypadku sieci Orange, a domniemuję, że również w sieci Era, reklamacje tych urządzeń są przyjmowane w punktach sprzedaży w ramach rękojmi (klienci biznesowi) lub odpowiedzialności sprzedawcy za towar niezgodny z umową.

Wojciech Jabczyński podkreślił również, że z problemami związanymi z reklamacjami spowodowanymi ingerencją cieczy spotykają się wszyscy producenci telefonów. Żaden telefon komórkowy oferowany na rynku nie jest urządzeniem hermetycznym i w 100 procentach odpornym na działanie wilgoci. Większość użytkowników nie jest tego świadoma i nie zdaje sobie sprawy, że telefon jako urządzenie elektroniczne jest wrażliwe na działanie wszelkiego rodzaju cieczy, nawet gdy zawilgocenie powstaje w wyniku kondensacji pary wodnej. Użytkownicy zwykle nie starają się chronić swoich telefonów przed wpływem zmiennych warunków, w jakich je użytkują. Jednym z efektów jest często korozja elementów elektronicznych. Telefon, po dostaniu się do wewnątrz niewielkiej ilości cieczy działa jeszcze przez tydzień lub dwa, a przestaje działać, gdy korozja jest już mocno zaawansowana.

Dwa wskaźniki zawilgocenia na płycie głównej telefonu

Dwa wskaźniki zawilgocenia na płycie głównej telefonu

A co na to Regenersis

Po zebraniu informacji od Apple i Orange, zadzwoniłem do firmy Regenersis i odbyłem długą rozmowę z dyrektorem operacyjnym tej firmy, panem Tomaszem Piskorkiem. Na początek zapytałem, jak w ogóle wygląda procedura serwisowa. Okazało się, iż to, co w powszechnym wyobrażeniu jest serwisem Apple, takim z częściami zamiennymi i tak dalej, bliższe jest w rzeczywistości czemuś w rodzaju stacji diagnostycznej. Warunki narzucone przez producenta iPhone’ów pozwalają firmie Regenersis jedynie na dwa rodzaje działań serwisowych. Pierwszym są naprawy programowe, polegające na zainstalowaniu od nowa oprogramowania sprzętowego telefonu. Drugim, który stosowany jest w przypadku niepowodzenia pierwszej metody, jest… wymiana telefonu na nowy, przy czym rolą firmy Regenersis jest zakwalifikowanie urządzenia do wymiany bezpłatnej lub anulowanie gwarancji. Polega to na obejrzeniu telefonu, czy nie nosi śladów otwierania lub uszkodzeń mechanicznych, a także na sprawdzeniu jedynych dwóch widocznych z zewnątrz wskaźników zawilgocenia: w gnieździe słuchawkowym i gnieździe docka. Serwisant w Regenersis pod żadnym pozorem nie ma prawa otwarcia iPhone’a. Jeżeli telefon spełnia warunki dopuszczenia do wymiany bezpłatnej, do klienta wraca nowy egzemplarz urządzenia. W przeciwnym przypadku klient informowany jest o anulowaniu gwarancji i koszcie wymiany telefonu na egzemplarz działający prawidłowo (średnio od 400 do 500 euro). O ile udało mi się ustalić, podobne warunki narzucone zostały również serwisom w innych krajach Europy.

Dowiedziałem się także, iż każdy telefon wymieniony bezpłatnie w ramach gwarancji trafia następnie do centralnego serwisu Apple w Bredzie w Holandii, gdzie jest ponownie sprawdzany przez serwisanta tej firmy. Jeżeli tam się okaże, że pracownik Apple nie uznał go za spełniający warunki gwarancji, czyli że powinien zostać wymieniony odpłatnie, firma Regenersis za pośrednictwem operatora jest obciążana kosztami wymienionego bezpłatnie telefonu, czyli sumą 500 euro.

Tomasz Piskorek potwierdził, że problem „ingerencji cieczy” dotyka również telefonów innych niż iPhone, jednak podkreślił, iż możliwość ich otworzenia w serwisie i sprawdzenia, jak daleko i czy w ogóle sięga korozja, umożliwia pracownikom Regenersis „uratowanie” sporej ich liczby przed utratą gwarancji. Sprawdzają, czy zabarwienie czujników rzeczywiście świadczy o dostaniu się cieczy do wnętrza telefonu i czy wywołało korozję istotnych dla działania urządzenia elementów. W rezultacie tej drobnej różnicy telefonom innych producentów gwarancja jest anulowana blisko dwukrotnie rzadziej niż telefonom firmy Apple.

Tomasz Piskorek podkreślił również, że firma Regenersis nie miałaby żadnego interesu w zalewaniu iPhone’ów. Niezależnie od tego, czy wymiana telefonu jest płatna czy bezpłatna, firma otrzymuje za nią tę samą stawkę, ponieważ ich rola jest dokładnie taka sama w obu przypadkach. Obejrzeć telefon i wymienić na nowy egzemplarz.

Na moją prośbę Regenersis przygotowała orientacyjne (ponieważ nie wolno im podać konkretnych liczb) miesięczne statystyki liczby telefonów iPhone, którym anulowano gwarancję. Wynika z nich jasno, że w miesiącach zimowych następuje znaczny wzrost takich przypadków (mniej więcej od listopada do lutego). Kolejnym wzrost odnotowywany jest na przełomie sierpnia i września. O ile ten drugi wzrost jest łatwy do wyjaśnienia powrotem z wakacji, podczas których z telefonami dzieją się różne rzeczy, o tyle zimowy szczyt sugeruje, że problem „ingerencji cieczy” może mieć coś wspólnego z naszym klimatem.

Tak wyglądają wskaźniki na płycie głównej, kiedy iPhone ląduje w wodzie

Tak wyglądają wskaźniki na płycie głównej, kiedy iPhone ląduje w wodzie

Testy polowe

Opisane powyżej informacje i wnioski doprowadziły mnie do firmy MacLife, która jest nieautoryzowanym serwisem urządzeń Apple, prowadzonym przez moich przyjaciół, Kubę Żukowskiego i Krzysztofa Nowakowskiego. Na potrzeby tego artykułu podjęli się przeprowadzenia prób, które mogłyby mi coś powiedzieć o zachowaniu się czujników zawilgocenia iPhone’a w naszych warunkach pogodowych. Całość doświadczeń ilustruje załączony film.

Zaczęliśmy od testów reakcji wskaźników na wilgotność powietrza, ponieważ to był pierwszy podejrzany. Apple dopuszcza korzystanie z iPhone’a przy wilgotności od 5 do 95% bez kondensacji wilgoci. Uznaje się, że komfortowa dla człowieka wilgotność powietrza mieści się w przedziale od 40 do 60 procent. Wprawdzie zimą, ze względu na grzejące kaloryfery, wilgotność w mieszkaniach znacznie się obniża, jednak wiele osób stosuje w związku z tym nawilżacze, sztucznie podnosząc wilgotność powietrza do komfortowego poziomu. Przyjęliśmy więc hipotetyczną sytuację, że ktoś doprowadził w swoim mieszkaniu do bardzo wysokiej wilgotności, rzędu 50-60 procent. iPhone umieszczony w komorze testowej zachował się tak, jak zachować się powinien, czyli jego czujniki pozostały białe. Postanowiliśmy pójść dalej i podnieśliśmy wilgotność do 90 procent. To również nie dało żadnego efektu. Czujniki zawilgocenia nadal nie zareagowały. Krótko mówiąc wilgotność powietrza, nawet na granicy warunków użytkowania, nie powoduje zabarwienia czujników telefonu.

Drugim podejrzanym była temperatura. Apple dopuszcza korzystanie ze swojego telefonu w temperaturach od 0 do 35 stopni Celsjusza, a przechowywanie go w temperaturach od -20 do 45 stopni Celsjusza. Postanowiliśmy odtworzyć drogę telefonu od reklamującego go klienta do serwisu, gdzie dokonywana jest ekspertyza. Telefon został wyłączony i umieszczony w chroniącym go przed wilgocią opakowaniu, a następnie wystawiony za okno na oddziaływanie ujemnej temperatury, około -10 stopni Celsjusza. Po godzinie „mrożenia” trafił z powrotem do mieszkania, gdzie został natychmiast rozpakowany i przeleżał cały dzień w wilgotności około 35 procent i temperaturze pokojowej, około 22 stopni Celsjusza.

Procedura została powtórzona trzy razy, ponieważ tak wygląda typowa podróż iPhona do serwisu. Pierwsze „mrożenie” w drodze od klienta do salonu operatora, po czym telefon trafia na półkę w magazynie, gdzie ulega „rozmrożeniu”. Następnie kolejne „mrożenie” w drodze z salonu do centrali firmy kurierskiej i znowu „rozmrażanie” na półce w magazynie. Na koniec trzecie „mrożenie” w drodze z centrali kurierskiej do serwisu Regenersis.

Po trzeciej sesji naszym oczom ukazał się zabarwiony na czerwono wskaźnik zawilgocenia w gnieździe słuchawkowym. Tylko ten jeden, ponieważ po otworzeniu telefonu pozostałe wskaźniki okazały się być nadal białe.

Czas na wnioski

Czy wyniki naszego doświadczenia są miarodajne? I tak, i nie. Oczywistym jest, że na ich podstawie nie można stwierdzić, iż każde urządzenie wystawione na mróz będzie miało w efekcie zabarwione czujniki. Jednak łatwość, z jaką uzyskaliśmy ich zabarwienie wskazuje dobitnie, że istnieje duże prawdopodobieństwo zabarwienia czujników zawilgocenia bez udziału kogokolwiek z zewnątrz. Wystarczy zwykła polska zima i, być może, odrobina pecha. Ale co to oznacza w praktyce?

W przypadku firmy Regenersis zdaje się to potwierdzać, że serwis, który naprawia nawet 100 tysięcy urządzeń miesięcznie, nie bawiłby się w tym samym czasie w zalewanie kilkuset sztuk telefonów. To raptem ułamek procenta ich „przerobu”, a ryzyko byłoby niewspółmierne do potencjalnych zysków, o ile z racji jednolitych stawek te zyski w ogóle by miały miejsce. Z drugiej strony warunki narzucone przez Apple, to że nie wolno otworzyć iPhone’a, a serwis jest w pełni obciążany kosztem błędnych, zdaniem Apple, diagnoz, może być przyczyną swego rodzaju nadgorliwości serwisantów Regenersis. Nie mając możliwości sprawdzenia, każde, nawet pozorne zabarwienie czujników może być przez nich interpretowane na niekorzyść klienta. I trudno się im dziwić.

Czy to oznacza jednak, że wszystkie iPhone’y z anulowaną gwarancją powinny ją zachować? Oczywiście nie. Część z nich na pewno została świadomie lub nie zalana przez użytkowników, którzy próbują teraz uniknąć kosztów naprawy, szczególnie po takim nagłośnieniu sprawy w Internecie, z jakim mamy do czynienia przez ostatnie miesiące. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, iż znaczna część tych 16 procent reklamowanych telefonów, szczególnie reklamowanych zimą, utraciła gwarancję wskutek samoczynnego zabarwienia wskaźników zawilgocenia.

Co dalej

Wina za taki stan rzeczy spada, moim zdaniem, na niedostosowane do naszych warunków procedury serwisowe. W celu naprawy sytuacji powinny one jak najszybciej zostać zmienione z uwzględnieniem faktu, że w Polsce temperatura co roku spada zimą poniżej zera. Zresztą nie tylko w naszym kraju. Na dobrą sprawę problem samoczynnie zabarwiających się wskaźników zawilgocenia może dotykać każdego iPhone’a w tych rejonach świata, gdzie występują temperatury ujemne. Wydaje mi się, że zmianę procedur serwisowych można dokonać na dwa sposoby.

Pierwszym mogłaby być zgoda firmy Apple na otwierania w serwisie Regenersis telefonów zagrożonych utratą gwarancji na skutek „ingerencji cieczy” i sprawdzanie na miejscu, czy zabarwienie wskaźnika świadczy o pojawieniu się korozji na płycie głównej urządzenia. Podobnie jak w przypadku telefonów innych producentów, mogłoby to przyczynić się do „uratowania” sporej liczby gwarancji iPhone’ów, które w tej chwil są anulowane bez winy użytkownika.

Drugim sposobem mogłoby być odsyłanie każdego podejrzanego o „ingerencję cieczy” telefonu do serwisu w Bredzie, a jeszcze lepiej gdzieś tu, na miejscu w Polsce, aby w nim została dokonana ostateczna diagnoza. Takie rozwiązanie wiązałoby się jednak ze znacznym wydłużeniem czasu naprawy.

Niezależnie od wybranej metody, zmiany w sposobie serwisowania iPhone’ów są konieczne. W obecnej sytuacji użytkownicy tych urządzeń postawieni są w bardzo niekomfortowej sytuacji, kiedy mogą odpowiadać za coś, na co nie mają wpływu. Jeżeli konieczne zmiany w procedurach serwisowych nie zostaną wprowadzone, nabywcy iPhone’ów nadal nie będą mogli być pewni tego, że ich telefony, które do najtańszych nie należą, objęte są rzeczywistą, a nie tylko pozorną gwarancją. Przy obecnych procedurach takiej pewności nie mają.

Zdjęcia: Jakub Żukowski (MacLife)



Podobne wpisy:

  1. iPhone 3GS w Orange już od 1 zł i już od jutra Jako pierwsi w Polsce dostaliśmy oficjalne informacje o ofercie Orange...
  2. Statystyki dotyczące iPhone Ostatnio pojawiło się wiele ciekawych statystyk na temat Apple,...
  3. Program naprawy Macbook Air Apple opublikowało oficjalną informację nt. programu naprawy dedykowanemu komputerom Macbook...
  4. iPhone 3GS za 1 zł w Play oficjalnie (aktualizacja) Znana z ciekawych promocji sieć telefonii komórkowej Play wprowadziła oficjalnie...
  5. iPhone 3GS w Era już od 1 zł i już od jutra :) Rano Orange, a teraz Era przedstawiła oficjalne ceny najnowszego modelu...

bookmark bookmark bookmark bookmark
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (5 ocen, średnio: 5,00 z 5)
Loading ... Loading ...

Moje Jabłuszko na:
Moje Jabłuszko na Blip Moje Jabłuszko na Twitter Moje Jabłuszko na Facebook Moje Jabłuszko na YouTube

Komentarzy: 58 »

  • andig napisał(a):

    Bardzo dobry i myślę, że bardzo ważny test/artykuł ( zwał, jak zwał ). Przywrócił mi on wiarę w serwis Regenersis, którego swego czasu zmieszałem z błotem.

    Na marginesie, dodam również, że przypuszczam, iż wiele z tych telefonów, w tym prawdopodobnie i swój „zamoczyłem” nosząc w… kieszeni… Wystarczy, że telefon dobrze przylega do ciała, które się poci pod ubraniem, nie ma zbyt dużego przewiewu i o skroplenie kilku kropelek potu nie problem.

    Co by tu jednak nie wymyślać, zgadzam się w pełni, że coś z tym trzeba zmienić sposób serwisowania iPhone’ów oraz iPod’ów.

  • bartek napisał(a):

    Wyczerpujący tekst poparty konkretami. Rzadkość w polskiej części Internetu.

  • Jacek napisał(a):

    Jeden zasadniczy błąd podważający wiarygodność artykułu. Firmy kurierskie wkładają taki telefon do swoich foliowych opakowań, zresztą dość szczelnych. Zatem test powinien się odbyć np. w oryginalnym opakowaniu włożonym do koeprty np. DHL. Czy to coś zmieni? Nie wiem, wiem natomiast, że nikt o zdrowych zmysłach nie wyśle telefonu zapakowanym w taki sposób jak wystawiony za okno w powyższym filmie.

  • Jakub Żukowski napisał(a):

    Jacek: Dodatkowy foliopak nic tu by nie zmienił. Oryginalne pudełko po iPhonie jest szczelne, a tak naprawdę chodzi o skroplenie się pary wodnej przy przejściu z zimnego do ciepłego. Jako serwis, przyjmujemy kilkanaście urządzeń dziennie od DHL i muszę Ci powiedzieć, że teraz, te wszystkie urządzenia po wypakowaniu są zimne jak cholera, dodatkowo pokrywają się warstwą rosy.

  • ugly napisał(a):

    dobry tekst.
    Jako, że wskaźnik przy gnieździ słuchawkowym został tutaj pokazany, powiedzcie gdzie znajduję się ten wskaźnik przy dock`u ?

  • Blog – iPod, iPad, iPhone, iPhone 3G, iPhone 3GS – informacje … » Blog Archive » Ingerencja cieczy – dochodzenie Mojego Jabłuszka napisał(a):

    [...] go operatorowi i czy jest on może specjalnie lub przez przypadek zalewany, przeczytacie na stronie http://mojejabluszko.pl/2010/02/15/ingerencja-cieczy. Przeglądając wpisy zamieszczane przez internautów, łatwo wyłowić powtarzający się schemat [...]

  • Norbert Cała napisał(a):

    Ja osobiście spotkałem się z serwisem Regenersis na szczęście tylko raz. Wiem jednak dzięki temu, że poza czynnościami opisanymi w artykule które wykonują oni jeszcze jedną rzecz, sprawdzają zgodność numeru IMEI na szufladce karty SIM z tym w telefonie. Właśnie z takiego powodu serwis mi odmówił naprawy. Okazało się, że kupując dwa iPhony w jednym momencie musiałem przypadkowo przy wkładaniu kart SIM zamienić szufladki miejscami. Pani w serwisie Ery doradziła mi aby oddać telefon do serwisu jeszcze raz z zaznaczeniem, że dostarczono go do operatora bez szufladki na kartę. Tym razem serwis nie odmówił wykonania naprawy/wymiany. Nowy telefon trafił do mnie z nową właściwą szufladką. Gdzie tu logika?

  • Jakub Żukowski napisał(a):

    Norbert: Spotkałem osobę, która miała dokladnie ten sam problem co Ty ;)

  • chato napisał(a):

    Słyszałem o tym, dlatego z pewnymi obawami oddawałem 2 tygodnie temu swojego iP’ka (klęknął mi po podpięciu ładowarki samochodowej i już się nie podniósł).
    Na szczęście, po tygodniu dostałem nową sztukę :)

  • Norbert Cała napisał(a):

    Jakub Żukowski: Ja widać serwis lubi stwarzać Sobie sam problemy :) . Pewnie dostali zapłatę dwa razy.

  • Jacek napisał(a):

    @Jakub. Wybacz ale szczelność kartonowego pudełka jest co najmniej dyskusyjna. Może należałoby pozostawić przesyłkę z telefonem na dwie, trzy godziny w temperaturze pokojowej i dopiero po tym czasie gdy temperatura we wnętrzu osiągnie poziom pomieszczenia wyjmować? Może wtedy unikniesz natychmiatowego szronienia telefonu i okolic. Tak na zdrowy rozum…

    Pozdrawiam,
    J.

  • Taryk napisał(a):

    No bomba.. Moj iPhone dwukrotnie pokryl sie rosa kiedy po kilkunastominutowej rozmowie na mrozie wlazylem reke do kieszeni razem z aparatem.
    Musze sie przyjrzec, czy juz mam czerwone znaczniki :/

  • blog.fotogenia.info » 11. Nie zalewaj. napisał(a):

    [...] stronach Mojego jabłuszka ukazał się wczoraj tekst Piotra Chylińskiego dotyczący problemów z naprawami gwarancyjnymi iPhonów i czujnikami zawilgocenia. Interesujący temat, interesująca teoria, liczę także na interesujące zakończenie – o ile [...]

  • Sławek napisał(a):

    @Jacek: Tak na zdrowy rozum foliowe opakowanie sprzya kondensacji jeszcze bardziej, bo jest bardzo szczelne. Jak się woda skropli to będziesz miał krople krazaca po całym opakowaniu.

  • „Ingerencja cieczy” w Regenersis - Apple Blog napisał(a):

    [...] a nie odesłanie telefonu. I serwis to robi, jeśli ma czujniki zabarwione w najmniejszym stopniu. Moje Jabłuszko bada przypadki „zalanych” telefonów. AKPC_IDS += "11274,"; [...]

  • Jakub Żukowski napisał(a):

    Jacek: W jakim sensie szczelność pudełka jest dyskusyjna? W wannie z wodą szczelny by na pewno nie był, ale przed opadami śniegu chroni bardzo dobrze. Nie widzę powodu, dla którego iPhone miałby przebywać 2-3 godziny w pudełku skoro po przyjściu do domu kładę go od razu na stół, a nie trzymam w kieszeni.

  • Jacek napisał(a):

    Jak się uda to zrobię dziś eksperyment w „koszulce” jednej z firm kurierskich, niekoniecznie z iPhonem ale innym telefonem na ten przykład. Dam znać…
    @Jakub. Płatki śniego to jest piczy kłak za przeproszeniem, wilgoć „siedzi” w powietrzu a kartonowe pudełko nie jest hermetyczne.

    Pozdrawiam,
    J.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Ad Jacek: Dla jasności, robiliśmy również testy w foliowych torebkach strunowych i kopertach bąbelkowych, uzyskując ten sam rezultat, zabarwienie wskaźnika. Jednakże w przypadku tak szczelnych opakowań zachodzi obawa, że tworzy się w nich komora kondensacyjna, która szczególnie sprzyja kondensacji wilgoci, nie mającej żadnego ujścia z opakowania. A dodatkowo taki rodzaj opakowania nie jest „opakowaniem oryginalnym”.

  • Jacek napisał(a):

    Piotrze, Jakubie zatem zwracam honor. Dla wiarygodności warto było by dodać informacje o foliach do artykułu by rozwiać wszelkie wątpliwości skoro problem faktycznie leży „w transporcie”.
    Ciekaw jestem czy to samo zjawisko zabarwiania pojawia się w okresie letnim – czynnik przwoźnika i zawilgacania nie powinien mieć już znaczenia.

  • Adam napisał(a):

    Ograniczona gwarancja polega właśnie na tym, że nie biora odpowiedzialności za niewłaściwa eksploatację.

  • Remik_k napisał(a):

    Co tu bedziemy dyskutowac. Fakty sa znane od zawsze a moze raczej od dawna. Przeciez pamietam jak kupowalem swoj pierwszy telewizor Sony 15 lat temu i byla to zima. Chcialem go wlaczyc i nie dalo sie bo byl za zimny i musialem czekac jakies 3 godziny. Priblem tylko taki jak autor wspomnial, ze Apple musi a raczej powinna zmienic zasady serwisowania bo na swiecie istnieja rozne klimaty i kropka. Nie ma tu nic wiecej do dyskutowania. Swietny tekst i teraz trzeby by to tylko jakosc zasugerowac Apple a najlepiej jak by to zobila forma ktora serwisuje iPhony oficjalnie czyli Regenersis.

  • Adam napisał(a):

    Apple nie musi nic robić, bo to producent ma prawo ustalać warunki swojej gwarancji.

    Jak się komuś nie podoba to może iść do konkurencji i kupić sobie wodoodpornego Samsunga Solid.

  • e-e napisał(a):

    Dwa cytaty obok siebie:
    „Jeżeli tam się okaże, że pracownik Apple nie uznał go za spełniający warunki gwarancji, czyli że powinien zostać wymieniony odpłatnie, firma Regenersis za pośrednictwem operatora jest obciążana kosztami wymienionego bezpłatnie telefonu, czyli sumą 500 euro.”

    „Tomasz Piskorek podkreślił również, że firma Regenersis nie miałaby żadnego interesu w zalewaniu iPhone’ów. ”

    To w końcu są obciążani kosztami za posłanie telefonu, który jednak nie spełnia reguł, czy nie są? Bo jeśli są, to jak najbardziej mogliby mieć interes w zalewaniu telefonów.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Ad e-e: A mogę prosić o rozwinięcie tej myśli? Rzekomo „zalewane” telefony nie są odsyłane do Apple, lecz odsyłane do klienta, który traci gwarancję. Do Apple odsyłane są telefony „niezalane”. Nie bardzo więc widzę związek.

  • Taryk napisał(a):

    Piotr, jak to nie widzisz zwiazku? Wolisz anegdotke z diablami, czy opcje obrazowa z Regenersis? ;)

  • Sławek napisał(a):

    Ja proszę obie, bo nie znam

  • 4D3K napisał(a):

    ciekawe co w przypadku opasek na ręke, jak np. ta:

    http://store.apple.com/us/product/TW908VC/A?fnode=MTY1NDA0NA&mco=MTM3NTM2OTY

    może trzeba po uszkodzeniu iphona oskarzyc firme MARWARE, ze pot po bieganiu zawilgocil gniazdo sluchawek i wymagac nowego telefonu ?

  • Wilgotny problem z serwisem Regenersis | Bushman Editing napisał(a):

    [...] dokładne informacje zapraszam do magazynu Moje Jabłuszko, a konkretnie do TEGO tekstu. AKPC_IDS += "3911,"; Jeżeli zainteresował Cię ten tekst, to możesz przeczytać [...]

  • Adrian4 napisał(a):

    Świetny tekst. Naprawdę mnie zaciekawił. Dałem link na swoje forum.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Ad Taryk: Nie, naprawdę nie widzę związku, a przynajmniej nie takiego, który w świetle przytoczonych faktów byłby wiarygodny.

  • Taryk napisał(a):

    Piotr, nikt nie zarzuca firmie Regenersis podlewania iPhone’ow.
    Zauwaz tylko jedno. Za kazdego zle zdefiniowanego iPhone’a Regenersis placi 450 euro dla Apple, tak?
    Wiec nie oplaca im sie wysylac do Apple ‘spornych’ aparatow. Wiec co zrobic? Dla bezpieczenstwa biznesu lepiej odeslac klientowi z adnotacja ‘zalany’ niz potem sie wyklocac z Apple.
    Apple nie zezwala na otwieranie aparatu przez Regenersis, ale zezwala innej firmie, w Bredzie. Przy spornych iPhone’ach Breda kasuje Regenersis, Apple kasuje Brede i wszyscy sa w plecy kase i czas.
    IMHO to jest bardzo nieciekawa i zla dla klienta sytuacja.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Ad Taryk: To fakt, ale wspomniałem przecież o tym już w artykule: „Z drugiej strony warunki narzucone przez Apple, to że nie wolno otworzyć iPhone’a, a serwis jest w pełni obciążany kosztem błędnych, zdaniem Apple, diagnoz, może być przyczyną swego rodzaju nadgorliwości serwisantów Regenersis. Nie mając możliwości sprawdzenia, każde, nawet pozorne zabarwienie czujników może być przez nich interpretowane na niekorzyść klienta. I trudno się im dziwić.”
    Pisząc „nie widzę interesu” miałem na myśli pojawiające się w różnych miejscach informacje, jakoby Regenersis dostawał dodatkowe pieniądze za telefony wymieniane odpłatnie. Z informacji przytoczonych w artykule wynika, że taka sytuacja nie ma miejsca.

  • MacKozer » Red Alert w iPhone i wcale nie chodzi mi o grę. napisał(a):

    [...] dni temu w serwisie Moje Jabłuszko pojawił się ciekawy tekst autorstwa Piotra Chylińskiego, który z detektywistycznym zacięciem zbadał sprawę dość licznych przypadków anulowania [...]

  • RomeoAD napisał(a):

    Jeśli chodzi o czujniki LSI/LCI to w moim wiekowym Panasoniku GD92 zaobserwowałem zabarwienie ich częściowo na różowo w okresie letnim po kilku wyjściach na imprezy taneczne, gdzie pot lał się ze mnie strumieniami a telefon przebywał w kieszeni spodni. Tak więc transport kurierem zimą nie jest jedyną formą doprowadzenia czujników cieczy do czerwoności.

  • Świetny tekst o mokrym problemie | iThom's Blog napisał(a):

    [...] Więcej na mojejabluszko.pl » Pobierz jako PDF [...]

  • Prueba de que los sensores de humedad del iPhone no son fiables : planeta iphone, todo sobre el iPhone, el telefono movil de Apple y Movistar napisał(a):

    [...] sitio polaco moje jabluszko publica una prueba de fiabilidad de los sensores de humedad que Apple coloca en el iPhone. Primero [...]

  • Jak stracić gwarancję na iPhone`a i nic o tym nie wiedzieć | Mój MAC napisał(a):

    [...] Moje Jabłuszko – artykuł Ingerencja cieczy. [...]

  • Czy ja jeszcze chce iPhone? | zielok.com - gry to ja! napisał(a):

    [...] http://mojejabluszko.pl/2010/02/15/ingerencja-cieczy/ – po tym artykule mam poważne wątpliwości czy ja chce jeszcze jakikolwiek sprzęt firmy Apple. Poleć lub zapamiętaj: [...]

  • The Proof That Liquid Contact Indicator in iPhones Are NOT Reliable » Shai Perednik.com napisał(a):

    [...] friends from the polish website Moje Jab?uszko ran an experiment we should have carried out to earlier to support our previous reports on the poor [...]

  • L’Iphone Facile - napisał(a):

    [...] a refusé de prendre en charge leurs produits alors qu’ils n’auraient jamais pris l’eau. Un site internet polonais a mis un iPhone à l’épreuve pour déterminer si ces pastilles pouvaient se déclencher dans le [...]

  • Kuba napisał(a):

    „ingerencja cieczy” — kurczę blade, co za tłumacz na to wpadł?! Zalanie/zawilgocenie nie wystarcza?

  • iPad/iPhone Apps and Games : Winter Can Mess With Your iPhone Warranty « : App Advice napisał(a):

    [...] [MojeJabluszko via Gizmodo] Related PostsMobile Game Developers Prefer The iPhone Over The DS & PSPiPhone OS 3.1.3 Is Already Jailbreakable On Some iDevicesSony Exec Thinks Apple Is Boosting PSP SalesApple Reports All-Time Highest Revenue For 2010 Q1Apple’s Got Your Stolen iPhone? Email Steve Jobs To Get It Back if (typeof TH_position == 'undefined'){ TH_position=0; TH_articles = new Array(); } else { TH_position++; } document.write(""); TH_articles[TH_position] = { article: '48343', title: '', publisher: '73-1423-3012', category: 'default channel', url: document.location, load: function() { headID = document.getElementsByTagName("head")[0]; newScript = document.createElement('script'); newScript.type = 'text/javascript'; newScript.src = 'http://server.talkahead.com/scripts/thwidget/th.js'; headID.appendChild(newScript); } }; if (TH_position==0){ TH_articles[TH_position].load(); } [...]

  • Winter Can Mess With Your iPhone Warranty | TEST ZONE napisał(a):

    [...] [MojeJabluszko via Gizmodo] [...]

  • Winter Can Mess With Your iPhone Warranty | iPhone Daily News Digest napisał(a):

    [...] [MojeJabluszko via Gizmodo] [...]

  • iPhone nie lubi wody? iPody są lepsze :) | M@kowiec napisał(a):

    [...] na ten temat zwrócił do­piero nie­dawno Piotr Chyliń­ski. Praw­dopodob­nie znacie już ten tekst z wpisów in­nych blogerów. Sprawa jest jed­nak na tyle po­ważna, że mimo spo­rego opóź­nienia związanego [...]

  • L’iPhone teme l’umidità - The New Blog Times napisał(a):

    [...] A porsi questa domanda sono stati i tecnici del sito web polacco Moje Jabluszko che hanno condotto alcuni test sul funzionamento del sensore LCI (Liquid Contact Indicator) presente sullo smartphone [...]

  • Joenel napisał(a):

    This waterproof iPhone case should help.

    For $36 it’ll prevent your iPhones LCI from getting moisture.

  • redviking napisał(a):

    1) Jesli serwis w Bredzie kasuje Regenersis za kazdy zle zdiagnozowany telefon to jasne jest ze lepiej taki telefon z ktorym nie wiedza co zrobic, a otworzyc nie moga odeslac klientowi jako „zalany”
    2) Nikt nie zauwazyl jednej rzeczy, w serwisie tez pracuja ludzie. Ile wynosi ich „limit dzienny” telefonow ktory maja wykonac? na pewno maja jakies normy. Zamiast dlubac dluzszy czas w telefonie wystarczy strzykawka z woda w rekawie, jedna kropelka i juz mozna pobijac normy i pracowac na wysoka premie za wydajnosc.

  • Sławek napisał(a):

    No! A dalej są jeszcze dwa stoliki. Przy jednym kolo z młotkiem co robi ślady upadniecia, a przy drugim z dłutem irobi ślady otwierania. LOL!

  • redviking napisał(a):

    Re Up
    Uszkodzenie mechaniczne? a po co, to sie da udowodnic ze telefon oddany takiego uszkodzenia nie mial bo w takim przypadku nie zostalby przyjety w salonie operatora. Natomiast w przypadku „zalania” konsument ma minimalne szanse osiagniecia czegokolwiek, „produkowanie” uszkodzen mechanicznych – bez sensu, jest swiadek: osoba przyjmujaca telefon w salonie do serwisowania.
    Pracujesz w Regenersis? bo sadzac z poziomu notatki i „rzeczowych” argumentow…

  • Sławek napisał(a):

    Myślisz że trzeba być serwisantem i to firmy R. żeby Twój pomysł ze strzykawką smieszył? LOL x 2

  • iPhone’s Liquid Sensors Can Be Triggered By Wintertime Use | JetLib News napisał(a):

    [...] Moje Jabluszko ran an experiment that proves the poor reliability of the liquid contact indicators (original, in Polish) installed by Apple in the iPhone. They performed three different tests to challenge the LCIs , [...]

  • Moje Jabłuszko – magazyn polskich użytkowników komputerów Apple … | Świat Internetu i technologii napisał(a):

    [...] See the original post: Moje Jabłuszko – magazyn polskich użytkowników komputerów Apple … [...]

  • tasmaniec napisał(a):

    serwis nie wymienia telefonów na nowe tylko na „nowe”… zazwyczaj są to telefony tzw. refurbished… mój jest tak „nowy”, że matryca jest lekko przesunięta (czyt. krzywa) w stosunku do szybki i ma lekki odcień żółci… ponadto tel. nie ma oznaczenia w ustawieniach MB489PL tylko MB489B… także nówki sztuki to, to nie są…

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Ad Tasmaniec: Słowo „nowy” należy odczytywać w myśl gwarancji Apple, która jasno stwierdza, że zarówno egzemplarze na wymianę jak części zamienne (to w przypadku komputerów) nie muszą być fabrycznie nowe, a jedynie pełnosprawne.

  • Moje Jabłuszko – magazyn polskich użytkowników komputerów Apple … – serwis internetowy - dowiedz się więcej! napisał(a):

    [...] Pełny artykuł na: Moje Jabłuszko – magazyn polskich użytkowników komputerów Apple … [...]

  • Lukasz napisał(a):

    Witam, ja widzę jedno rozwiązanie a mianowicie takie: Regenersis nie ma prawa otworzycAjfona więc sprawdza tylko te widoczne z zewnątrz czujniki więc jeżeli ktoś chce reklamować telefon sprawdzi je SAMEMU i następnie zrobi fotki z datą, wysle do nich razem z telefonem a najlepiej w salonie poprosic o pismo ze w dniu oddania telefonu czujniki nie byly zabarwione na czerwonoo.

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten serwis obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com.