Główna » Artykuły, Extra, MJ Poleca

Przeczytaj to jeszcze raz: Im więcej ciebie, tym mniej…

31/12/2009 Komentarzy: 5 Autor: Piotr Chyliński

Dziś jest ostatni dzień roku, a jednocześnie mijają właśnie dwa lata, odkąd w Internecie pojawiło się Moje Jabłuszko, wciąż jedyny polskojęzyczny magazyn miłośników produktów Apple. Przypomnijmy sobie felieton Piotra Chylińskiego z pierwszego numeru Mojego Jabłuszka. Felieton, który wtedy wywołał wielkie zamieszanie, a dzisiaj… Czy dwa lata później obraz w nim przedstawiony nadal jest aktualny? Czy przedstawione w nim podziały zatarły się, czy jeszcze bardziej pogłębiły?

kros

Jest sobie pewna lista mailowa, która się zwie Szarlotką. Pisuje tam, między innymi, pan Janusz Borodziński, szef serwisu firmy SAD. Jakiś czas temu postawił on [już po publikacji felietonu dowiedziałem się, iż oryginalnym autorem tezy jest pan Jerzy Bebak - przyp. aut.] na łamach Szarlotki kontrowersyjną tezę.

Środowisko użytkowników komputerów Apple w Polsce nie istnieje

Pewnie tak samo jak Was, w pierwszym momencie mnie zatkało. No jakże to? Nie istnieje? A ja, a Wy? A te wszystkie strony, blogi i fora? A ­Mac-Szkoła? Ale Janusz Borodziński ma rację, chociaż przeczuwam, iż o inny rodzaj niebytu mu chodziło.

Zastanówmy się najpierw, czym miałoby być to całe środowisko i po cóż miałoby istnieć. Doświadczenia Henri Tajfela czy Jane Elliot pokazują dobitnie, iż pęd do dzielenia się na grupy jest wpisany głęboko w naszą psychikę i naturę. Badania Rossa Hammonda i Roberta Axelroda wskazują zaś, że przynależność do jakiejś społeczności ułatwia funkcjonowanie przez umożliwienie kooperacji. Te same badania pokazują, że współpraca jest efektywniejsza, jeżeli istnieje jakiś czynnik, symbol, który łączy ludzi tworzących grupę. Chociażby kolorowe nadgryzione jabłuszko.

Tak, kolorowe. To nie błąd. W czasach, kiedy jabłuszko było tęczowe, to logo łączyło użytkowników ­Apple. Była to mała grupa, wspólnie stawiająca czoła problemom szarej codzienności życia z niszowym komputerem. Brak programów, niezgodne lub drogie akcesoria, ciągłe ataki ze strony twardogłowych pecetycznych. Znak firmowy był kwintesencją filozofii życiowej tych ludzi: jesteśmy różni, lecz znajdzie się tu miejsce dla każdego, kto ceni barwy życia.

To już przeszłość

Dziś Apple otworzyło się na świat zewnętrzny, więc użytkownicy Windows zalali nasze otoczenie szeroką falą i zaczynają dyktować nam, dotychczasowym użytkownikom komputerów Apple, jak mamy żyć i pracować. Zupełnie przez przypadek są to metody żywcem przeniesione ze świata Microsoftu, ale im to nie przeszkadza. Przecież do tego właśnie są przyzwyczajeni. A to, że przenoszą do świata Mac OS X to, od czego uciekają, to już historia na inną opowieść. Zmiana znaku firmowego jest tu bardzo znacząca. Jeden kolor to prosty przekaz: dopasuj się. Nie ma już miejsca na różnorodność. Dostosuj się lub odejdź. Dostosuj się do komputera, bo ten model biznesowy sprawdził się w przypadku Microsoftu. To człowiek ma się dostosować do wymagań maszyny, a nie maszyna do potrzeb użytkownika.

Budzi to oczywisty sprzeciw tych z nas, którzy od blisko 20 lat używają komputerów Apple. Nagle ktoś, kto właśnie dostał MacBooka na pierwszą komunię, mówi nam, że przez cały ten czas się myliliśmy. Tylko nam się wydawało, że tak było łatwiej. W rezultacie użytkownicy sprzętu Apple w Polsce zostali podzieleni. Podzieleni przez samą firmę Apple i jej pęd ku zyskowi. Mac to coraz bardziej komputer dla byłego użytkownika Windows.

Są więc switcherzy i oldschoolowcy. Ci co pracują tylko na Macu i ci, którzy korzystają z obu systemów. Miłośnicy PPC i miłośnicy Intela. Ci, którzy uważają, że Mac OS X, by zachować siłę, musi zachować swoją odmienność, a także ci, którzy uważają, że powinien jak najbardziej upodobnić się do Windows. I tak dalej, i tak dalej. Przy tak wielu i, często, bardzo głębokich podziałach, trudno uznać użytkowników komputerów Apple za grupę.

Współpraca jest efektywniejsza, jeżeli istnieje jakiś czynnik, który łączy ludzi. A użytkowników Maców nie łączy już niemal nic, a za to coraz więcej dzieli. Wizja przyszłości platformy, filozofia życiowa, przywiązanie do tradycji, stosunek do dylematu jakość czy ilość, poziom oczekiwań. Nazywanie ich grupą zaczyna brzmieć równie sztucznie, jak próba wydzielenia grupy posiadaczy samochodu. Niby wszyscy oni mają jakiś samochód, ale właściciel Poloneza ma niewiele punktów stycznych z właścicielem Jaguara.

A skoro tak jest, to czy można mówić o środowisku użytkowników komputerów Apple w Polsce? Nie. Owszem, istnieje kilka oddzielnych grup, działających na własną rękę i dla własnej korzyści, ale nie jednolite środowisko, które chciałoby coś razem zdziałać dla rozwoju całej platformy. Dominuje krótkowzroczność, a nie myślenie o długofalowych efektach działań.

Może kiedyś, kiedy wymrze już pokolenie dinozaurów, do których i ja się zaliczam, nikt już nie będzie pamiętał, jakie Apple było kiedyś. I wtedy, może, powstanie jakieś jednolite środowisko miłośników gadżetów Apple. Gadżetów, bo tym stają się ich produkty. Ale teraz jest jeszcze na to za wcześnie, a i nie bardzo wierzę w taką przyszłość. Apple, mimo kolejnych kotów w nazwach systemu, powoli traci pazury. Z dzikiego kota staje się zwykłym dachowcem. Jeszcze trochę i trudno się będzie przyznać do bycia miłośnikiem ich produktów, tak jak trudno się przyznać do bycia miłośnikiem odkurzaczy firmy Zelmer.

A tymczasem środowisko użytkowników sprzętu Apple nie istnieje.



Podobne wpisy:

  1. Przeczytaj to jeszcze raz: MacAntywirus ;-) Kontynuując lekturę artykułów z ubiegłego roku, chcemy wam polecić stałą...
  2. Przeczytaj to jeszcze raz: Steve Wozniak Dni między świętami a nowym rokiem to chwile lenistwa (przynajmniej...
  3. Przeczytaj to jeszcze raz: Długie ręce W okresie takim jak dni między świętami a nowym rokiem...
  4. Digital Lifestyle – styl, który pasuje do Ciebie – na żywo Zapraszamy do czytania na żywo relacji z Digital Lifestyle –...
  5. ORO – odpłatna rozszerzona ochrona Wraz z przeprowadzeniem się serwisu do nowej siedziby na ulicy...

bookmark bookmark bookmark bookmark
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (1 ocen, średnio: 4,00 z 5)
Loading ... Loading ...

Moje Jabłuszko na:
Moje Jabłuszko na Blip Moje Jabłuszko na Twitter Moje Jabłuszko na Facebook Moje Jabłuszko na YouTube

Komentarzy: 5 »

  • Cychol napisał(a):

    Zgadzam się z Tobą Heidi, środowiska makowego już nie ma, ale cały czas bycie użytkownikiem gadżetów Appla wyróżnia, tak jak z tłumu samochodów widać rzucającego się w oczy Citroena C6, czy BMW 7, tak w tłumie ludzi wyróżnia się użytkownik iPhone’a, MacBooka czy iPoda. Kiedyś użytkowanie produktu z jabłkiem prawie automatycznie dawało dostęp do grupy (elity :-) ) komputerowców, teraz jest to coraz częściej symbol szpanowania…

    pozdrawiam Cychol

  • Steve Janicki napisał(a):

    Odgrzewany kotlet. Musiałem głęboko poszperać aby odświeżyć sobie ten artykuł.
    Bądź co bądź Moje Jabłuszko to bardzo kiepska broszura przepełniona reklamami i szybko ląduje w koszu.
    Niestety, dziura w rynku powoduje, że w niektórych oczach wyrasta do rangi New York Times.

    Artykuł ten, podobnie zreszta jak inne teksty Chylińskiego jest jałowy, pozbawiony polotu , emocji i generalnie opisuje coś, co dla bardziej inteligentnego czytelnika jest oczywiste.
    Wg. mnie to robiebie szumu z niczego. Taka zabawa w podchody dla przedszkolaków.

    Wybacz, słowa krytyki, ale komentarz to komentarz – nawet jeśli jest negatywny.

  • Marek napisał(a):

    Sorki, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że środowisko produktów Apple nie istnieje. Właśnie, że istnieje, więc nie wiem po co taki artykuł w ogóle „odśiweżać”. Artykuł ma 2 lata, a przez te 2 lata wiele się zmieniło.

  • Michał napisał(a):

    @Steve – widzę, że nie jesteś w humorze i nie miałeś gdzie się wypłakać to dałeś upust na tym blogu. More power to you – jeśli Ci ulżyło, to się wszyscy cieszymy.

    Jestem switcherem i mam Mac’a od ponad roku dopiero. iPhone’a od dwóch lat. Czytam Moje Jabłuszko od początku (nawet jak byłem jeszcze PC’towcem to się szykowałem na „switch”) i jestem pod wrażeniem Mojego Jabłuszka – poziomem jest wyraźnie wyższy od Chip’a, PC World Computer’a i innych półkowych czasopism które są faktycznie tylko zbiorem reklam i niczym więcej.

    MJ ma mnóstwo felietonów i pełno ciekawych i bardzo praktycznych artykułów i co miesiąc ze zniecierpliwieniem czekam na kolejny numer. Grudniowego jeszcze do końca nie przeczytałem. Dlatego duży szacun dla Dominika i całej załogi MJ.

    @Marek – zgadzam się z Tobą – dużo się zmieniło. Artykuł jak najbardziej nieaktualny.

    Natura sprzętu Apple jest taka, że w większości przypadków jak na niego przejdziesz to już nie chcesz wrócić do tego jak było pod Winzgrozą.

    Dwa lata temu miałem w biurze topowe PC i patrzyłem się dziwnie na Apple. Teraz jestem prawie „fanboyem” i prawie z pogardą patrzę na PC… po prostu przyjemność korzystania z Maców jest niesamowita.

    Rozwój MJ w ciągu ostatnich dwóch lat pokazał, że jak najbardziej istnieje środowisko Apple’owców tylko faktycznie jest inne niż te tych dinozaurów – Apple jest bardziej mainstream i to jest dobre. Nuff said.

  • Jacek A. Rochacki napisał(a):

    Myślę, Piotrze, że sedno sprawy tkwi w rozumieniu, pojmowaniu pojęcia „środowisko”. Sądzę że jest to problem znacznie szerszy niż tylko kwestia takiego czy innego sposobu istnienia grupy Osób używających komputerów Macintosh Apple. Czasy się zmieniły, uwarunkowania są inne, oczekiwania i modele zachowań takoż, więc dla mnie nic dziwnego, że i inne jest poczucie istnienia danej grupy jako środowiska. Tak więc aktualność lub nie tezy znanej jako teza dr. Borodzińskiego zależy od naszego indywidualnego pojęcia środowiska, nie od istnienia takowego lub nie.

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten serwis obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com.