Przeczytaj to jeszcze raz: Steve Wozniak
Dni między świętami a nowym rokiem to chwile lenistwa (przynajmniej dla niektórych). W związku z tym chcemy Wym zaproponować ponowne przeczytanie kilku artykułów, które pojawiły się w Moim Jabłuszku w ubiegłym roku. Zaczynamy od skrótu wywiadu ze Steve’em Wozniakiem. Cały wywiad znajduje się w październikowym numerze magazynu Moje Jabłuszko.
Dominik Łada: Teoria mówi, że technologia jest drogą ku lepszemu życiu. Czy widzisz jakieś zagrożenia z tego wypływające, które powinniśmy rozważyć?
Steve Wozniak: Nie, nie widzę niczego takiego. Co więcej, wydaje mi się, że nikt nie potrafi wskazać konkretnego, absolutnego zagrożenia. Można zauważyć kilka poszlak tu i tam, gdzie technologia ma wpływ negatywny, ale równie łatwo można przedstawić dowody na jej pozytywny wkład w nasze życie. Nie istnieje nic takiego jak eksperyment kontrolowany i badania jasno określające co jest bezwarunkowym negatywnym wpływem, a co nie. To co dla jednych ludzi jest negatywne, dla innych może okazać się pozytywne. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Różnimy się od siebie. Myślę, że technologia odzwierciedla to, jak zostaliśmy stworzeni, wiesz, jak ewoluowaliśmy przez miliony lat. Te miliony lat ewolucji sprawiły, że jesteśmy tu i teraz, że mamy określone pragnienia, potrzebę tworzenia. Musi być w tym jakiś cel. Myślę, że nikt, kto posiada nowoczesne urządzenia – komputery, komórki, nawigację – nie chciałby wrócić do czasów, w których owe urządzenia nie istniały.To bardzo silne powiązanie. I to nie tak, że ludzie są zmuszeni do korzystania z nowoczesnych technologii. Po prostu, gdy raz przekroczysz pewną granicę, nie cofasz się. Technologia nie czyni nas szczęśliwszymi. Wierzę, że sto lat temu, tysiąc lat temu, ludzie uśmiechali się równie często. Myślę, że tak było. Wiesz, to element fizyczny, funkcja mózgu.
Powiedz mi, jak to jest być ojcem pierwszego komputera osobistego?
Jestem bardzo zadowolony. To było wielkie osiągnięcie. Każda rzecz, którą w życiu zbudowałem, prowadziła mnie do tej chwili. Tak bardzo chciałem mieć swój własny komputer. Posiadając komputer, mogłem pisać na niego programy. Do końca życia. Bo nie ma żadnych limitów w zakresie ilości programów, które możesz napisać. To liczba nieskończona. Stworzenie komputera uszczęśliwiło mnie na całe życie, już pierwszy Apple I. Cieszę się, że nie był to projekt komercyjny, dla pieniędzy. Zrobiłem to całkowicie za darmo. Bez patentów, bez praw autorskich. Rozdawałem projekty Apple I za darmo, wszędzie dookoła. Rozdawałem je, bo ludzie patrząc na nie myśleli: „Tak! To jest prosty przepis! Tak możesz zbudować osobisty komputer, za niewielkie pieniądze. Stać Cię na to i masz sprzęt, który spełnia Twoje oczekiwania!” To naprawdę przyśpieszyło proces komputeryzacji. Nie stałoby się tak, gdybym utworzył firmę i trzymał plany komputera w sekrecie.
Czy na początku, kiedy rozpoczynałeś produkcję komputerów i Wasza firma znajdowała się w garażu, myślałeś, że tworzysz coś, co zmieni świat?
Tak. W tamtych czasach, ludzie mówili o wielkich zmianach. O zmianach w sposobie życia. O tym, jak technologia uczyni niemożliwe – możliwym. Właśnie to dało mi powód do zbudowania komputera. Rozmawialiśmy o tym, że pewnego dnia, każdy będzie miał swój własny komputer w domu. I wszyscy będą ich mogli używać do edukacji swoich dzieci, do sterowania światłami, do rozwiązywania problemów, do wszystkich zadań wykonywanych przez człowieka. Naprawdę wierzyliśmy, że każdy będzie miał komputer. To była naprawdę wielka sprawa. Oczywiście, nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy, że będziemy mieli cyfrową muzykę, grafikę, wideo. Nie mogliśmy przewidzieć tych wszystkich rzeczy, które ludzie robią z komputerami obecnie. Ale już wtedy wiedzieliśmy, że komputer to będzie COŚ.
Wróćmy zatem do platformy iPhone, w rozumieniu produktu. Co sądzisz o technologi multitouch? Czy to właściwy interfejs dla urządzeń mobilnych?
Idea ekranów dotykowych i multitouch była obecna już od jakiegoś czasu. Od dziesięcioleci. To co zrobiło Apple, to było zwrócenie uwagi na fakt, że przeniesienie tych technologii do urządzeń mobilnych jest bardzo ważne w rozumieniu komfortu użytkowania sprzętu.
Myślisz, że istnieje tendencja, mająca na celu wprowadzenie tych samych rozwiązań w komputerach osobistych?
Trochę tak i trochę nie. Wciąż podstawową metodą wprowadzania danych do komputera jest wpisywanie ich z klawiatury. Tak naprawdę ciągle nie ma komputerów, którymi możesz komfortowo sterować za pomocą głosu. Jest oczywiście oprogramowanie pozwalające na dyktowanie, ale nadal pojawia się sporo błędów. Używamy trochę myszy, trochę klawiatury. To metoda hybrydowa. Myślę, że multitouch, gesty, ekrany dotykowe, będą jedną z możliwości wykonywania zadań, ale będą też inne. Będziesz mógł przenosić obiekty używając ekranu dotykowego lub myszy. Albo wpisać polecenie z klawiatury. Mnie podoba się idea użycia kamery rozpoznającej ruch. Jest tyle sposobów wykonywania czynności na komputerze. Technologia dotykowa oferuje jedną z nich. Ludzie będą używać tej, która z ich punktu widzenia, jest najprostsza, najbardziej intuicyjna. Na przykład, może się okazać, że pisanie odręczne będzie najbardziej intuicyjne. Kto wie?
Jakie programy masz zainstalowane na iPhone?
Wiesz, przejrzałem je wszystkie. Lubię nowości, więc zaglądam do AppStore regularnie. Jest ich tyle stron z programami, że nie sposób spamiętać. Ale jest jeden – iTip, który mówi mi, ile napiwku powinienem zostawić kelnerowi, w każdym z krajów które odwiedzam. /śmiech/ Używałem Skype na iPhone, ale wymusza na mnie czasem używanie WiFi. Na szczęście mam inną aplikację – MyFi. Pozwala ona na użycie innego operatora komórkowego i transferuje połączenie do jednego z amerykańskich systemów, np. Horizon.
Myślisz że to dobry kierunek, reklamowanie iPhona i iPoda Touch jako platformy dla gier?
Tak. To znaczy PSP jest bardzo fajne i jest bardzo dużo gier na tę platformę. Ale developerzy zawsze szukają nowych rynków, nowych platform, żeby zarobić kilka dodatkowych dolarów. I tu mamy iPhona i iPoda Touch. Jeśli spojrzysz na pierwsze reklamy, nie były one przedstawiane jako urządzenia dla graczy. Ale gdy powstał AppStore, przedstawiliśmy nową platformę. Zobacz jak wzięliśmy akcelerometr, czujniki, kompas. Użyliśmy nowych technologii, tych które były już na rynku, ale trudno było je zaimplementować w urządzeniach komputerowych. Wzięliśmy więc je wszystkie i pozwoliliśmy developerom uruchomić wyobraźnię, znaleźć drogę. Uwilbiam grać w gry w których możesz coś toczyć po ekranie, potrząsnąć, zdmuchnąć. Zdmuchnąć płomień w zapalniczce. /śmiech/ Jeśli używanie komputera nie jest zabawne, nie przyniesie to nic dobrego. To tak jak z uczeniem dzieci. Tak naprawdę, nie jest ważne ile jesteś w stanie je nauczyć. Najważniejsze, żeby nauka sprawiała im przyjemność, żeby lubiły się uczyć. I tak jest z tymi wszystkimi małymi gierkami. Podobnie zresztą jak z shareware i freeware. Niektóre są takie ładne, tak zgrabnie napisane. Oczywiście, w sensie finansowym, nie przyniosą Ci zbyt wiele. Musimy starać się, żeby użytkowanie komputera na zawsze pozostało zabawą, przynosiło radość. To co jest zabawne dla dziecka, równie dobrze może być zabawne dla dorosłych.
Wspomniałeś o kompasie. Co sądzisz o tym pomyśle?
Nie myślałem o tym wcześniej. Dopiero gdy zobaczyłem prezentację systemu metra w Nowym Jorku. /śmiech/ I pomyślałem: „To jest naprawdę użyteczne!” Uwielbiam to! To wspaniałe, że możesz używać technologi GPS. Apple zrobiło bardzo dziwną rzecz. Wbudowało kompas w iPhone. Moją pierwszą myślą było: „Źle, źle, źle!” Nie mogłem znaleźć dla niego żadnego zastosowania. Przecież mając do dyspozycji GPS, możemy bardzo dokładnie określić swoją pozycję. Ale potem pomyślałem, że nie tylko obieramy nowy kierunek. Podążamy również w kierunku zdjęć geolokacyjnych. Gdzie byłem, gdy zrobiłem to zdjęcie? Ale jeśli możesz określić swoje położenie na mapie, bardzo ważna jest jeszcze jedna rzecz – kierunek w którym zdjęcie zostało zrobione. Jeśli zdjęcie znajduje się online, chcesz wiedzieć gdzie byłem i w jakim kierunku patrzyłem. Więc myślę, że Apple wybiega do przodu, przewidując, że ta informacja stanie się częścią metadanych zawartych w exiff. W którą stronę byłem zwrócony? Nie sprawdziłem mojego kompasu wystarczająco dokładnie, by określić, czy działa zarówno w poziomie, jak i w pionie. Myślę, że powinien. Wiesz, te wszystkie drobne technologie, kto wie, jakie znaczenie będą miały dla ludzi w różnych rodzajach oprogramowania. Oprogramowania, które działa na różne sposoby. Potrząśnij – wybierz nową piosenkę. Potrząśnij – wybierz nową restaurację. Chińską. Uwielbiam to.
Skoro rozmawiamy o iPhone. iPhone to absolutny hit marketingowy. A Newton? Czemu Newton nie odniósł takiego sukcesu?
Newton to urządzenie, które weszło na rynek w czasach, kiedy nie było tak dobrych podzespołów jak teraz, w rozumieniu ekranów dotykowych, kompasów, GPS, powszechnego dostępu do Internetu. W tamtych czasach, jedyną drogą uzyskania połączenia było wdzwanianie się. A i instalacja samej karty nie należała do najprostszych. Newton, to była świetna robota w zakresie oprogramowania. Mam nadzieję, że znów pójdziemy w tym kierunku. Gdy miałem Newtona, po prostu robiłem odręczne notatki. Zapisywałem rzeczy, które przychodziły mi do głowy. Jeśli chciałem zadzwonić do znajomego, pisałem po prostu ” Zadzwoń do Jima”. Pi, pi, pi, pi pi. Bo ja nie lubię poukładanych rzeczy. Powiedzmy, otwierasz program. Klikasz tu czy tam, wpisujesz pierwszą literę nazwiska, przewijasz listę, wybierasz osobę. Nie lubię tego. Chcę to powiedzieć w dokładnie taki sposób, w jaki myślę o wykonaniu tej czynności. ” Zadzwoń do Jima”.
Kiedy testowałem Newtona, pierwszym zapisem jaki zrobiłem było: „Sarah, dentysta, godz. 14″ i nacisnąłem przycisk „Assist”. Otworzył się program kalendarza i zapisał zdarzenie – absolutnie poprawnie. Pomyślałem: „Rany, czekaj! Właśnie zapisałem to dokładnie tak, jak pomyślałem!” Nie musiałem pamiętać o wykonaniu poszczególnych kroków, zagłębianiu się w program. Po prostu to zrobiłem. Uwielbiam ten sposób działania aplikacji. Niestety, trochę zboczyliśmy z tej drogi. Ostatnio, używałem kalendarza Google. Wiesz, ja zawsze zapisuję po prostu: „14, lunch, San Diego”. Nie lubię wypełniać tysiąca pól, przewijać list, wybierać lokalizacji. To czego oczekuję, to po prostu pole, w którym mogę wpisać co tylko chcę. Każdy zapisuje informacje na swój własny sposób, bo przecież ludzie są różni, mają różne potrzeby, różnie się komunikują, używają różnego języka i składni. Chciałbym, żeby więcej oprogramowania szanowało te różnice i działało zgodnie z tą zasadą. Mieliśmy na przykład Apple Works. Piękny mały program. Zawsze wiedziałeś gdzie jesteś i co robisz, jakie masz możliwości. Z Pages już nie jest tak samo, musisz poruszać się zgodnie z ustalonymi procedurami. Oczywiście, doświadczeni użytkownicy nie mają problemów z zaakceptowaniem tej logiki, ale to nie znaczy, że praca z programem musi odbywać się w taki sposób.
Wracając do Newtona. Myślisz, że rynek nie był jeszcze gotowy na pojawienie się takiego produktu?
Myślę, że badania rynkowe dotyczące Newtona, znalazły swoje odzwierciedlenie w rynku smartphonów. Były zarówno możliwości jak i zapotrzebowanie. Nieszczęśliwie, Newton był za duży, zbyt nieporęczny. Uwielbiałem robić na nim notatki, ale nie był urządzeniem, które chciałbyś nosić ze sobą wszędzie, w kieszeni.
Newton nadal może się pochwalić najlepszym oprogramowaniem rozpoznającym pismo odręczne. Nie ma na rynku niczego, co mogłoby wytrzymać porównanie z Newtonem pod tym względem.
Zawsze możesz kupić ModBooka. To zmodyfikowany iBook, który staje się tabletem. Ma oprogramowanie do rozpoznawania pisma i robi to całkiem nieźle. Ale ja nie piszę, ja drukuję. To bardziej adekwatne. Na Newtonie robiłem notatki na zajęciach. Uwielbiałem go pod prawie każdym względem. Wiesz, podłączałem go do sieci AppleTalk, klikałem wysyłanie do drukarki i drukowałem. To było wspaniałe narzędzie.
Dziękuję bardzo za wywiad. To niesamowite przeżycie, możliwość rozmowy z ojcem komputerów osobistych.
Również dziękuję i do zobaczenia.
tłumaczenie: Kinga Ochendowska, zdjęcie: Norbert Cała
Podobne wpisy:
- Przeczytaj to jeszcze raz: Długie ręce W okresie takim jak dni między świętami a nowym rokiem...
- Przeczytaj to jeszcze raz: MacAntywirus ;-) Kontynuując lekturę artykułów z ubiegłego roku, chcemy wam polecić stałą...
- Przeczytaj to jeszcze raz: Im więcej ciebie, tym mniej… Dziś jest ostatni dzień roku, a jednocześnie mijają właśnie dwa...
- Steve Wozniak gościem konferencji „Biznes to Rozmowy” W dniu 8 października 2009 roku w Multikinie w...
- Steve Wozniak specjalnie dla Mojego Jabłuszka o iPadzie Wczoraj, zaraz po prezentacji Apple, na której został pokazany iPad,...

























[...] więc i centrala Apple w najbliższym czasie zacznie nasz rynek traktować poważniej. Może też Steve Wozniak szepnie o Moim Jabłuszku Jobsowi, a ten zechce przyjechać specjalnie po to, aby udzielić nam [...]
Zostaw odpowiedź!