Główna » Artykuły, MacDyziowe historie

Okazja czyni frajerem

28/10/2009 Komentarzy: 27 Autor: Piotr Chyliński

fot. Michał Zacharzewski (stock.xchng)

fot. Michał Zacharzewski (stock.xchng)

– No żeby ich jasna cholera wzięła! – wypalił MacDyzio, wpadając niczym burza do mojej pracowni. – Jasna cholera i czarna ospa na raz!
– No cześć! Też się cieszę, żeśmy się znowu zobaczyli. A powiesz mi, co się właściwie dzieje?
– Co się dzieje? Oszukali mnie! Okradli! Orżnęli! I to w chwili, kiedy myślałem, że trafiła mi się okazja! – MacDyzio nakręcał się coraz bardziej. – Policja zabrała mojego maczka! Normalnie nic, tylko sobie palnąć w łeb!
– Co takiego?! Tego, którego niedawno kupiłeś? Dlaczego? Co żeś zmajstrował? No chyba nie jesteś jednym z tych, którzy rąbnęli bazę danych Wykopu? – zapytałem, już nie na żarty zaniepokojony. Skoro pojawia się słowo „policja”, sprawa musi być poważniejsza. – Uspokój się może, ochłoń i zacznij wszystko od początku. Może nie jest jeszcze tak źle, żeby od razu łapać deprechę. Może da się coś odkręcić?
– No dobra, zrób kawę, a ja ci to wszystko opowiem. Może coś ci wpadnie do głowy. – MacDyzio klapnął na kanapę i zaczął swoją opowieść.

Jakoś na początku tego roku MacDyzio trafił w Internecie na prawdziwą okazję. Niemal prezent od losu. Pewien facet, nazwijmy go M., handlujący sprzętem Apple na Allegro i jednym z makowych forów, wystawił na sprzedaż zupełnie nowe maczki w bardzo atrakcyjnych cenach. Na przykład aluminiowego Macbooka za niecałe cztery tysiące, podczas gdy u polskich sprzedawców ten sam model kosztował prawie sześć. Dwa tysiące to już ładna sumka. M. twierdził, że jest tylko pośrednikiem, a komputery przysyła ktoś ze Szwecji. Sprzęt rzeczywiście wyglądał w porządku, a MacDyzio dostał od M. nawet rachunek z jakiegoś szwedzkiego sklepu. Postanowił więc owego Macbooka kupić.

Pełen przekonania o własnym sprycie i zaradności („nie dam zarobić tym pazernym złodziejom z ajsorsa”) wrócił do domu z nowym nabytkiem. Nie zdążył się nim jednak nacieszyć dłużej niż kilka miesięcy, ponieważ do jego drzwi zapukało paru panów w policyjnych mundurach. Komputer został zatrzymany jako dowód w sprawie, a sam MacDyzio jest ciągany teraz po komisariatach i prokuraturach.

Dlaczego? Otóż się okazało, że ów komputer wcale nie został kupiony w Szwecji. Pochodził z Włoch, gdzie został kupiony w tamtejszym sklepie Apple z wykorzystaniem fałszywej karty kredytowej. A właściwie nie jednej karty, lecz wielu różnych kart razem z kilkuset sztukami innych komputerów, iPodów etc. Włoskiemu oddziałowi Apple „zniknęło” naprawdę dużo sprzętu. Nieoficjalnie mówi się, iż straty firmy z tytułu ukradzionego w tamtym czasie i tą samą metodą sprzętu liczy się nawet w milionach euro. Ile by to nie było naprawdę, suma była na tyle wysoka, że Apple wraz z Visa International zgłosiły sprawę organom ścigania. I zaczęło się dochodzenie na pół Europy. Dochodzenie, w którego kręgu zainteresowania znalazł się również MacDyzio. Dopiero okaże się jednak, czy będzie poszkodowanym, czy winnym paserstwa.

– No, stary! Wdepnąłeś w niezłe szambo. – podsumowałem opowieść MacDyzia, popijając lekko ostygłą kawę. – Szczerze mówiąc okazałeś się wyjątkowym frajerem.
– Wcale nie takim wyjątkowym. – odparował MacDyzio. – Z tego co mi powiedzieli na komendzie, w Polsce jest kilkuset ludzi w takiej samej jak ja sytuacji. I jeszcze mi powiedzieli, że z moim Macbookiem mogę się raczej pożegnać.
– No cóż, pewnie rzeczywiście tak będzie. Ale wiesz, w sumie sam sobie jesteś winien. Serio, serio. Nie zastanowiło cię, że ta cena była aż za bardzo przystępna? Przecież to na kilometr śmierdziało jakimś szwindlem.
– Ta, jasne! A może mi powiesz dlaczego, panie wszystkowiedzący. – MacDyzio wyraźnie był na granicy wytrzymałości. – Jest okazja, to trzeba ją chwytać.
– No właśnie z powodu ceny. Młody jeszcze jesteś, ale nie na tyle, żeby wciąż wierzyć w świętego Mikołaja. W dziewice to może jeszcze, ale nie w facetów, którzy sprzedają sprzęt poniżej jego wartości. Sam wiesz, że w tej branży jedzie się na minimalnej marży, a tu ktoś sprzedaje komputery o jedną trzecią taniej niż w sklepie i jeszcze na tym zarabia. No nie ma takiej możliwości choćby skały defekowały, jak mawia nasz wspólny znajomy.
– Hmm, on to chyba jakoś inaczej mówi?
– Fakt, ale nigdy nie wiadomo, kto słucha rozmowy. Sam wiesz, takie czasy. Ale tu sam powinieneś wyczuć, że coś jest nie tak. Obawiam się zresztą, że o to samo zapyta cię prokurator. Mam nadzieję, że uwierzy, iż można być aż tak naiwnym. Nie wygląda to dobrze. Jeżeli skończy się tylko na stracie komputera, to będziesz miał szczęście. Równie dobrze mogą stwierdzić, że na podstawie ceny miałeś świadomość nielegalnego źródła pochodzenia sprzętu. Mówi ci coś słowo „paserstwo”?
– Nie, no dzięki, ty naprawdę umiesz człowieka pocieszyć. Na dodatek stracę kupę czasu na latanie po komendach, prokuraturach i sądach. – MacDyzio był wyraźnie zdołowany.
– I co z tym zrobisz? – postanowiłem skierować rozmowę na bardziej pragmatyczne tory. W końcu co się stało, to się nie odstanie. Mleko już się rozlało i teraz trzeba wypić z niego pianę. Czy jakoś tak.
– Nie wiem. – przyznał MacDyzio. – Może napiszę zażalenie do Apple albo do iSource. Może się poczują i jakoś pomogą?
– Hę? A niby dlaczego? Jedni zostali już okradzeni, a drugich, mówiąc wprost, sam próbowałeś kiwnąć, naiwnie wierząc w cudowne okazje. Na co chcesz napisać to zażalenie? Że próbowałeś być cwany, ale się przeliczyłeś? Że postanowiłeś nie dać im zarobić, a teraz masz z tego powodu kłopoty? Zejdź na ziemię. – Wyobraźnia MacDyzia czasami naprawdę robi wrażenie – Chyba najlepsze co możesz zrobić w tej chwili to zacząć zbierać kasę na następny komputer. Obawiam się, że jesteś w tym miejscu, które pozwala mi mówić do ciebie per owsik.
– Znaczy się w… A dobra, wiem, mogą słuchać. No nie da się ukryć, to dokładnie to miejsce. – MacDyzio wyraźnie zaczynał trzeźwiej patrzeć na swoją sytuację. – Tylko że znowu będę miesiącami odkładał na maca, męcząc się na blaszaku. Całe szczęście, że go nie sprzedałem.
– Owszem. W końcu komputer to komputer, z Windowsem jakoś sobie radzisz, więc jakoś to będzie. Tylko przy następnej okazji nie daj się znowu nabić w butelkę.
– Dobra, dobra, wiem. – MacDyzio znowu zaczynał przejawiać wiarę we własną zaradność. – Nie kupować z najtańszego źródła. Bez obaw, drugi raz nie popełnię tego błędu.
– Obawiam się, że cena to nie jedyny warunek. – postanowiłem sprowadzić go na ziemię. – Cena zbliżona do sklepowej jeszcze niczego ci nie gwarantuje. No może poza tym, że w razie czego będziesz w plecy więcej pieniędzy.
– No weź mnie nie załamuj! To co mam zrobić? Nie stać mnie na polskie ceny.
– E tam, nie stać. Desperujesz i tyle. Przecież możesz wziąć na raty, nie? Kto powiedział, że masz kupować za gotówkę? Albo możesz kupić u jakiegoś mniejszego resellera, który będzie miał bardziej elastyczne podejście do ceny. Ostatecznie możesz się nawet wybrać na wycieczkę do Londynu i kupić sprzęt w tamtejszym Apple Storze. Jeżeli się chwilę zastanowisz, istnieje naprawdę dużo sposobów normalnego kupienia maca. Cokolwiek, byle nie jakiś cwany handlarz z Internetu, bo wtedy wszystko jest możliwe.
***
MacDyzio posiedział jeszcze chwilę, a potem zostałem sam. Próbuję skończyć projekt, ale nie daje mi spokoju myśl, że takich MacDyziów jest wokół bez liku. Wszyscy ci kupujący „lekko używane” lusterka samochodowe, radia bez panela, dekle czy inne „okazyjnie tanie” towary, to właśnie tacy MacDyziowie, którzy bez najmniejszego śladu refleksji gonią za okazją, za najniższą ceną, bezmyślnie napędzając w ten sposób rynek zbytu różnym złodziejom i cwaniakom. Nie chce mi się wierzyć, żeby żaden z MacDyziów nie miał świadomości, jakie musi być źródło pochodzenia towaru, aby miał on aż tak niską cenę. Najgorsze jest jednak to, że większość z nich, kiedy już trafi na większego od siebie cwaniaka i zacznie mieć kłopoty, będzie widziała siebie jedynie w roli ofiary, nie dostrzegając w całej sytuacji nawet krztyny własnej winy.

I kiedy obetrą już łzy, pełni wiary, że drugi raz nie dadzą się oszukać, na nowo pogonią za okazją. Okazją, która czyni paserem.



Podobne wpisy:

  1. Pierwsze testy prędkości Safari 4 Serwis CNET.UK opublikował na swoich stronach jedne z pierwszych testów...
  2. MacWro 2009 Wrocławskie środowisko użytkowników sprzętu Apple po raz kolejny organizuje spotkanie...
  3. Przeczytaj to jeszcze raz: Steve Wozniak Dni między świętami a nowym rokiem to chwile lenistwa (przynajmniej...

bookmark bookmark bookmark bookmark
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (2 ocen, średnio: 5,00 z 5)
Loading ... Loading ...

Moje Jabłuszko na:
Moje Jabłuszko na Blip Moje Jabłuszko na Twitter Moje Jabłuszko na Facebook Moje Jabłuszko na YouTube

Komentarzy: 27 »

  • Darek napisał(a):

    To święty Mikołaj nie istnieje ;( łeeeee.

    Z drugiej strony chyba widziałem tą sama aukcje, bardzo fajna cena za nowe maczki (z resztą wiele osób z tego forum o którym wspomniałeś widziała tą aukcje). Szczęście, że też nie kupiłem.

  • btd napisał(a):

    Wystarczylo samo zainteresowanie na tym forum – pytanie o cene lub kupno jakiegokolwiek maka w tym czasie na allegro zeby przyszlo wezwanie na komende.

    Wiem, bo bylem. Moj sprzet to uzywany macbook, jego seriala nie bylo na parunastostronnicowej liscie lewego sprzetu wiec mam spokoj.

    Aha, i policja nie musi od razu zabierac sprzetu moze go wydac do uzywania z zastrzezeniem pod grozba sankcji karnych ze nie bedzie sie go modyfikowac ani pozbywac.

  • Chilon napisał(a):

    No ciekawe, ciekawe.

  • dudi napisał(a):

    Czyżby tekst sponsorowany pod tytułem „kupuj w ispotach”? Ja kupiłem tak w marcu macbooka alu, 4500zł w porównaniu do ispotowych prawie 6. Sprowadzony z UK. Przeliczając z funta wtedy wychodziło mniej niż 4500. I co, też mam się bać, że mi ktoś przyjdzie i zabierze kompa? Nie oszukujmy się, w Polsce są takie zarobki i takie ceny sprzętu, że ludzie liczą każdy grosz. Na kredyt? Jasne, płacić przez 3 lata i w sumie z odsetkami wyjdzie nie 6 a 7,5k PLN. 7,5k>4,5. Takie są polskie realia, ze bierze się, co jest tańsze. A prawo nie chroni kupującego, a w razie czego jeszcze go oskarża o przestępstwo, mimo że kupujący jest tu raczej ofiarą. Kupno nowego laptopa na allegro, gdy ktoś przedstawia na dodatek faktury to nie to samo co kupno radia samochodowego bez panela. Tym spodobem można dojść do paranoi, że nic nie można kupować na aukcjach bo może okazać się kradzione.

  • Paweł Kata napisał(a):

    Dziwicie się, że w Polsce fani maków poszukują okazji? Gdy kupowałem swojego 15″MBP Mid 2009 (koniec czerwca 2009), cena w Londynie, w przeliczeniu na złote, była o ponad 1600 złotych niższa, niż cena najtańszego MBP oferowanego w Polsce!

    Jak autora stać na dokładanie takich sum do i tak nienajtańszego sprzętu, to proszę bardzo, ale niech nie udaje cwaniaka po fakcie i nie nazywa ludzi, którzy szukają okazji i kupują w dobrzej wierze, frajerami.

  • Chilon napisał(a):

    Ogólnie rzecz biorąc, sprzedający na allegro akceptuje regulamin, w którym jest napisane, że towar sprzedawany musi być legalny. To samo tyczy się kupującego, on klikając „kup teraz” jest przeświadczony o legalności sprzętu, bo na taki regulamin się zgodził. Tak więc prokuratura może sobie wsadzić w buty kwestie tego czy ktoś nie podejrzewał, że sprzęt jest zbyt tani, bo równie dobrze mogliby spytać o to moderatorów allegrowych. Ja kupując coś po atrakcyjnej cenie zazwyczaj pytam skąd pochodzi sprzęt, nie mam w naturze wyszukiwać przestępców we wszystkich, z którymi przychodzi mi zawierać transakcje.

  • Dominik Łada napisał(a):

    @dudi – przeczytaj ostatni tekst przed „***”, autor też „poleca” zakupy w Londynie. Chodzi tu o logikę myślenia, jeśli widzisz, że sprzęt jest tańszy nawet niż na zachodzie, a jeszcze musi do Polski dojechać i ktoś na tym musi zarobić, bo nie ma altruistów na Allegro, to od razu śmierdzi na kilometr. Ja też na początku swoje pierwsze dwa maki kupiłem za granicą, przez znajomych w Apple Store. Ale ostatnie dwa, jak już miałem założoną swoją własną działalność kupiłem w Polsce, bo cena jest praktycznie taka sama, po odliczeniu wszystkich podatków.

  • MACiek napisał(a):

    … pierwsze pytanie do sprzedawcy na allegro: „Wystawiasz fakturę VAT?” Jeżeli TAK, to „prawdopodobnie” jest to legalny sprzęt. Jeżeli NIE, trzeba się „głęboko” zastanowić.
    … najpierw pomyśl, potem kup … ;)

  • Lutecki napisał(a):

    Sprawa ma też drugie dno. Oszust-sprzedawca płacił temu forum makowemu za możliwość reklamowania się. Gdy na światło dzienne zaczął wychodzić nie miły smrodek, administracja zaczęła zamykać tematy i kasować wypowiedzi zdezorientowanych użytkowników. Nie było więc praktycznie możliwości dowiedzenia się o sprawie z tego forum. Jedyny ślad to „oświadczenie” złodzieja, który uważa, że jest największym poszkodowanym w tej sprawie.

  • dudi napisał(a):

    @Dominik Łada: czytałem. Kupiłem sprzęt w podobny sposób, od kolesia z allegro, który sprowadził je z UK i sprzedawał poprzez własny sklep. Cena była jakieś 300zł wyższa niż po aktualnym kursia funta. Oczywiście, że jest ryzyko, ale jest ono zawsze, gdy kupuje się nie bezpośrednio w sklepie. Nazywanie jednak ludzi, którzy chcą po prostu zapłacić mnie , frajerami, to jednak przesada.

  • iphoner napisał(a):

    Czy to chodzi o MyApple, prze które policja mnie ciągała po komisariatach?

  • Max napisał(a):

    Owszem mogło coś takiego się zdarzyć ale mogę powiedzieć coś szczerze? Nie wiem dlaczego ale jakoś ten artykuł śmierdzi mi sponsoringiem iSource… ale to tylko takie moje myśli ;)

  • grzegorz napisał(a):

    Szczerze? Nie mam zamiaru się ani tłumaczyć ani bronić ale znalazłem się na tej całej liście, jak to określacie „frajerów”. Ogólnie, fakt, jestem frajer, że dałem się zrobić. Ale wróćmy się kawałek…
    Po pierwsze, cena (przynajmniej ponad 1,5 roku temu) nie była *tak super atrakcyjna, że o boże muszę tu kupić*. Różnica między salonem w PL wynosiła ok. 1k zł.
    Po drugie, te „miliony euro” to według KWP ok. 150 komputerów w całej Polsce,
    Po trzecie, Pan „sprzedawca” widział się np. ze mną osobiście, pokazywał mi swój dowód osobisty etc, mam wszelkie papiery dowodzące, że kupiłem ja komputer legalnie i nie miałem podstaw wiedzieć o jego pochodzeniu i gratuluje każdemu kto dopatrzyłby się tutaj przekrętu,
    Po czwarte, nikt nikogo nigdzie nie ciąga i nikomu nic nie zabiera… Sprzęt, owszem, jest zabezpieczony przez policję i oddany właścicielom – ja rozumiem, że sprawia to i tak problem, że trzeba szukać czegoś nowego a to musi leżeć Ci w domu, ale nie dramatyzujmy – *nikt nikomu nic nie zabrał*.

    Trochę dziwi mnie opis całej tej historii gdzie robi się z kupujących frajerów a słowa się nie mówi o człowieku, który, jakby nie było (i piszę to jako poszkodowany… o przepraszam, jako „świadek”) wykręcił naprawdę niezły i ciężki do wykrycia wałek. Tak czy inaczej, w moich „frajerskich” oczach, straciliście.

    Mimo wszystko, pozdrawiam.

  • Paweł Kata napisał(a):

    Po pierwsze, cena (przynajmniej ponad 1,5 roku temu) nie była *tak super atrakcyjna, że o boże muszę tu kupić*. Różnica między salonem w PL wynosiła ok. 1k zł.

    No, jak Ci kafel różnicy nie robi, to pogratulować zarobków. Kryzys? Jaki kryzys?

  • Andrzej napisał(a):

    Wystarczył kontakt emailowy lub poprzez forum ze sprzedającym i już wezwanie na policję. Z tego co pamietam w sprzedaż kradzionego sprzętu zaangażowane były 4 osoby.

  • grzegorz napisał(a):

    @Paweł Kata

    Powiedz mi, czy w świetle tamtejszych (podkreślam, o ile pamiętasz) cen np. z USA to naprawdę była taka okazja? Bo ja Ci powiem, że okazja to byłą ściągnąć nie 1k taniej, tylko 2 lub więcej… Dla mnie to jest narzędzie i zarabiam nim na życie. I tak, jaki kryzys?

  • Max napisał(a):

    Mam podobne odczucia do Grzegorza. Nie podoba mi się ton w jaki uderzyłeś Heidi. Trudno podchodzić do każdego sprzedawcy jak do złodzieja, a już bardzo nietaktownie jest określać mianem „frajerów” nabywców sprzętu Apple poza siecią resselerów. Podobnie jak człowiek kupuje używany samochód to nikt nie ma prawa obrażać go z tego powodu. Nie można popadać w paranoję. Jeżeli jednak ktoś oferuje masowo nowy sprzęt po mocno zaniżonych cenach, to oczywiście czerwona lampka ostrzegawcza powinna się zapalić. Nie rozumiem też Heidi dlaczego nie piszesz wprost o jakie forum chodzi. Domyślam się, że MyApple? Po co ta pozorna anonimowość? Tekst faktycznie trochę trąci sponsoringiem, problem jednak niewątpliwie istnieje. Warto więc sprawdzić wszędzie gdzie można, cze numer seryjny nie figuruje na liście skradzionego sprzętu. Jedną z takich stron jest http://www.powermax.com/stolen/. Jeżeli znacie podobne listy, to podajcie odnośniki. Nie wiem czy to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale na Makowe.pl pojawiła się oferta sprzedaży Maków z Włoch [MB Pro ma włoską klawiaturę]: http://makowe.pl/search.php?search_id=879956274

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Kilka słów wyjaśnienia. Natchnieniem do napisania tego tekstu nie było żadne „zlecenie od iSource”, jak chcieliby niektórzy, lecz otrzymany jakiś czas temu email z prośbą o interwencję w Apple lub iSource. Wtedy go zignorowałem, bo wydał mi się jakimś kompletnym absurdem. Zdążyłem nawet o nim zapomnieć, kiedy temat wrócił niedawno w kolejnych emailach. Popytałem znajomych, o co właściwie chodzi i co to za sprawa, a potem napisałem ten artykuł.

    Nie wydaje mi się również, aby uzasadnionym było twierdzenie, iż nazywam frajerami wszystkich kupujących poza oficjalną siecią resellerów. Podobnie jak w przysłowiu „okazja czyni złodziejem”, nie chodzi tu o każdą okazję, a jedynie określony ich rodzaj. Okazje, w przypadku których komputer nie jest o te kilka stówek droższy, lecz tańszy od ceny „po aktualnym kursie funta”. Dodatkowo, w opisywanym tu przypadku na rynek trafiła naprawdę duża partia sprzętu. Jak zauważył Max, każdemu w tej sytuacji powinna się włączyć lampka ostrzegawcza.

    Na koniec, próby ustalenia, o które forum chodzi w tym przypadku, są jedynie szukaniem na siłę sensacji. To naprawdę nie ważne, ponieważ dodatkowym motywem do opisania tej sytuacji są też lata obserwacji rynku wtórnego. Widziałem dziesiątki aukcji i ofert, w których sprzedawane były „okazyjne” laptopy z „lekko uszkodzoną obudową”, przypadkowo akurat w miejscu, gdzie znajduje się gniazdo „security port”. I pod każdą z tych aukcji widniała długa lista chętnych do zakupu, bo grzech by było nie skorzystać z okazji. Ten tekst mówi właśnie o takim sposobie myślenia, a właściwie jego braku. Rynek wtórny jest sposobem na tańsze nabycie sprzętu, nie zaprzeczę. Jest też obarczony ryzykiem, o którym wiele osób zdaje się zapominać.

  • Mariusz napisał(a):

    Hej, nie wiem, czy wiecie, ale to już jest drugi taki przypadek/sprzedawca.
    Dzięki temu, czasem do mnie ludzie dzwonią, niczym MacDada, czy im mogę jakoś pomóc (także, nie on jeden ma wybujałą wyobraźnię;) ).

    Oczywiście również uważam, że da się w Polsce kupić sprzęt taniej, trzeba chcieć. Jednak ucieczka do sprzedawców nie wystawiających faktury VAT (22%, nie marża). To frajerstwo.
    Dlatego nie widzę przesady w nazywaniu frajerami, tych, którzy płacom takim ludziom. Inna bajka jak płacisz mniej, ale dostajesz fakturę VAT.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Dodatkowa lektura w tym temacie:
    http://wo.blox.pl/2009/10/Maka-tanio-sprzedam.html

  • Ender napisał(a):

    Przechodziłem przez to całe bagno, ale na moje szczęście w nieszczęściu nie kupiłem MacBooka od tak zwanego pana M. z tego wpisu, kupiłem go gdzie indziej. Byłem tylko na liście potencjalnych przyszłych klientów, ale i to wystarczyło, bym się musiał stawić na komendzie i wszystko wyjaśniać.

    Problem polegał na tym, że ja to źródło sprawdzałem dość długo, chyba koło kilku miesięcy obserwując, jak kolejni zadowoleni klienci wpisują same pochwały pod adresem sprzedającego. Był największym handlarzem sprzętu Apple na forum, obsłużył kilkaset osób i wszyscy byli zadowoleni aż do momentu, kiedy okazało się to co się okazało. Dla mnie był wtedy najbardziej wiarygodną osobą z całego forum. A to, że zrobił w bambuko całą rzeszę osób, to już zupełnie inna bajka. Nie jest tak, że cała wina leży po stronie sprzedającego, ale także nie róbmy z osób próbujących oszczędzać złodziei i paserów.

  • Piotr Chyliński napisał(a):

    Nie z osób próbujących oszczędzać, ale z osób, które w tych próbach przekraczają granice zdrowego rozsądku. Samo szukanie niższej ceny nie jest niczym złym, ale gdy przestaje się przy tym myśleć, zaczyna być nieciekawie.

  • waluigi napisał(a):

    Heidi, uważam że trochę przesadzasz i zbyt radykalnie oceniasz sytuację.
    Być może wynika to z nieznajomości jej szczegółów, aczkolwiek znając już kilka lat Twoją osobę taki brak kompetencji wydaję mi się niestosowny.

    Tak się składa, że mój komputer na owej liście figuruje, a w momencie gdy go kupowałem różnica w cenie u polskiego dystrybutora wynosiła nieco ponad tysiąc złotych.
    Przy obowiązującym wtedy kursie dolara cena nie odbiegała więc od ceny sprzętu samodzielnie sprowadzonego chociażby z USA i opłaceniu podatku VAT – nie wiem skąd stwierdzenie że sprzęt sprzedawany był ‘poniżej kosztów’.
    Ba nawet przeliczając z korony Szwedzkiej, wedle faktury którą z komputerem dostałem (a jej autentyczność została przez sklep potwierdzona) sprzedający na całej transakcji zyskiwał około 700zł (także z tytułu rabatu który przyznawano mu w sklepie za zakupy dużych ilości sprzętu).
    Co więcej, do komputera sporządzono umowę kupna sprzedaży i zaoferowano mi możliwość wystawienia faktury VAT (która była wystawiona na legalnie działającą od kilku lat firme, zarejestrowaną na jak go nazwałeś ‘M.’).
    Komputery były w dodatku na życzenie klienta sprzedawane w niestandardowych konfiguracjach za odpowiednią dopłatą, co w moich oczach odsuwa jeszcze nieco dalej podejrzenia co do ich pochodzenia (chociażby z ‘lewizny z tirów’).
    Jak widzisz, cała procedura była więc przeprowadzona w białych rękawiczkach i cieżko było się doszukać jakiś podejrzanych zachowań ze strony sprzedającego.

    Cała sprawa została wytoczona przez Apple przeciwko osobie postawionej o szczebel wyżej niż M. w tym szemranym procederze, a końcowi odbiorcy powołani zostali tylko jako świadkowie.
    Komputerów natomiast nikomu nie skonfiskowano – zostały tylko zabezpieczone, jako dowód w śledztwie.
    Na listach od Apple, na całym świecie znajduje się ich circa 250 sztuk – kilka milionów euro to łączna kwota którą sprzedawca wyłudził od banków, także za inne zakupy.

    Jeszcze jako ciekawostka – komputery nie znalazły się na żadnej czarnej liście i są nadal serwisowane przez Apple w ramach gwarancji, co chyba w pewien sposób świadczy o stosunku producenta wobec końcowych klientów.

    Aha, jeszcze gwoli ścisłości – M., który oferował sprzęt na wiadomym forum i serwisie aukcyjnym był tylko pośrednikim i utrzymuje że o źródle z którego kupował sprzęt nie miał pojęcia.

    Na koniec – nie czuję się frajerem, czuję się natomiast urażony określaniem mnie jego mianem, zwłaszcza w kontekście wszystkiego co wyżej napisałem.

    Nauczke tak czy tak z tego wyciągnąłem – pierwszy raz kupiłem coś gdzie indziej niż u dystrybutora i odrazu mam z tego tytułu kłopoty.

    Pozdrawiam, waluigi

  • Ceny w sieci « Myśli potargane napisał(a):

    [...] klienci indywidualni, z których część wybiera „alternatywne” kanały sprzedaży, obarczone, niestety, sporą dozą ryzyka. Nie sądzę jednak, by stanowili oni aż 50% rynku, jak to szacuje Przemek. Gdyby tak było, [...]

  • Saint74 napisał(a):

    Pełna zgoda z waluig. Ja też zrobiłem co się dało aby być pewnym, że kupuje komputer z legalnego źródła.
    Nie bardzo lubię takich mędrców jak kolega PIOTR CHYLIŃSKI. Łatwo jej oceniać wszystko post factum i wygłaszać bardzo mądre teorie. Takich osób nigdy nie brakowało i z pewnością jeszcze dużo ich będzie…

  • btd napisał(a):

    Heh, polecanie artykułu orlińskiego – lol. Gość jest dobry w pokazywaniu swojej zajebistości a innym jak bardzo mu do pięt nie sięgają.

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten serwis obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com.